Moje krzyżyki i inne wybryki
piątek, 11 maja 2018
Majowo-urodzinkowo :)

Maj to sezon urodzinowy w mojej rodzince :D

Dziś mój brat ma urodziny!

MACIEK!!!!!!!!!! Sto lat, sto lat… Wszystkiego najlepszego, super dnia i do pomacania w Grecji, już niedługo :D

W kolejce jeszcze ja i Ociec :P Ale, ale…. ja już kilka dni temu dostałam pierwszy prezent! I to z dalekiej Kanady! Ivona, jak co roku jesteś niesamowita! Dzięki za pamięć i jak zawsze bardzo trafione prezenty! Paka doszła do Matkasa, więc wybaczcie nieostre zdjęcia.

IMG-20180508-WA0000

A w środku ….

Clipboard01

Ivonka zawsze przesyła mi haftowane kartki! Jest w nich mistrzynią!!!!!!!!! I to jeszcze hafcik mojej ulubionej Margaret Sherry!

Clipboard06

I to nie jeden! Tyle lat mam ten hafcik na liscie do wyxxx, a teraz już nie muszę się męczyć:P Ivona, skąd wiedziałaś????? :D M. Sherry rządzi!!!!! A halloweenki są całoroczne :D

Clipboard09

Nożyczek nigdy za wiele :P

Clipboard07

Do naparstków to samo się odnosi :P

Clipboard02

Zwłaszcza z jesiennymi liśćmi klonowymi!!!!!!!!! Wiesz Ivona, że ostatnio wspominałam moją wizytę w Toronto :) Fajnie było!

Clipboard03

Coś niecoś do poxxx :)

Clipboard04

Clipboard05

I pomaszkiecenia dla dorosłych :P

Clipboard08

Herbatki popijam na każdym kontynencie, także i ten czajniczek się przyda :D

Clipboard10

Gapa ze mnie straszna, więc z wielkim opóźnieniem karta świąteczna od Ivonki! Też xxx i też dotarła do Katowic. Dzięki!

Clipboard11

Ivona, dzięki, dzięki, dzięki!!!!!!!!! Jesteś niesamowita! :*

 

No to mykam się nieco powłóczyć po okolicy, bo w Holandii mamy właśnie drugi dzień długiego weekendu :) A ja ostatnio odkrywam okoliczne pasmanterie. Nawet nie zdawałam sobie sprawy ile takich z zestawami do xxx jest całkiem niedaleko mnie i ile "staroci" można w nich znaleźć :P

Miłego dnia wszystkim!

 

wtorek, 13 marca 2018
Co było…

Długo mnie tu nie było i uzbierało się nieco przesyłek do pokazania. Także dziś chciałam się pochwalić czym z Matkasem zostałyśmy obdarowane i podziękować miłym dziewczynom za ich pamięć :)

Po pierwsze, świąteczna przesyłka z dalekiego Toronto. Wysłana do Katowic, ale że Ociec do mnie szybko wrócił w styczniu po odstawieniu mamy i Maćka to trafiła w moje łapki. Ivona, dzięki za wszystko! Ty wiesz co lubię i zawsze o mnie pamiętasz :D

A zawartość była na bogato!!!

DSC04818

Zawsze najfajniejszą i najciekawszą częścią przesyłek od Ivony są haftowane kartki! Jak ja kocham łośki i reniferki  :D

DSC04819

DSC04822

Zestawy Dimensions, które pamiętam sprzed mojego wyjazdu z US :) Lubię każde inne niż ramkowe wykorzystanie haftów!

DSC04824

DSC04826

Herbatki Tim Horton to moje wspomnienie Michigan i Kanady, także już dawno po nich ślad zaginął:P A pyszne były! Laseczki natomiast uwielbia Matkas i musiałam się nimi podzielić :P

DSC04828

Małe tamborki przyjmę w każdej ilości!  O tak!!!!!!!!!!

DSC04830

Ivona, jeszcze raz dzięki i przepraszam, że tyle mi zeszło z wpisem :(

 

Miesiąc temu Matkas miała urodzinki i nasze dziewczyny z Katowic o niej nie zapomniały!

Prezenty od Dany i Pani Neli są zawsze miłą niespodzianką. Zdjęcia nieco niewyraźne, ale to pewnie z tej wielkiej radości Matkasa :D

Pani Nela poszalała!!!!!!!

Clipboard08

Serduszko jest naj naj naj…. :)

Clipboard05

I ręcznie robiona różyczka!

Clipboard06

Clipboard07

IMG-20180213-WA0002

Clipboard04

Clipboard03

A Dana jak zawsze poszalała z herbatkami :D

Clipboard02

I nie tylko :P

Clipboard01

IMG-20180212-WA0006

IMG-20180212-WA0007

IMG-20180212-WA0008

Mnie też dostała się walentynkowa przesyłka z bliskich Niemcowic :D

20180207_202257

Dziewczyny bardzo bardzo dziękujemy za wszystko! :*

 

To było, a co jeszcze? Święta i cały pobyt rodzinki był super, zasiedzieli się od 15 grudnia aż do 9 stycznia. Wszyscy odpoczęliśmy i nacieszyliśmy się sobą. Holandia, moja wioska i spora chałupa bardzo wszystkim przypadła do gustu. Utrecht nieco mniej, ale okoliczne miasta i miasteczka już tak. Byłam nawet z Maćkiem w kinie w s’Hertogenbosch na polskim filmie „Gotowi na wszystko. Eksterminator”. Byliśmy na zawodach konnych w skokach i ujezdzeniu. I zrobiliśmy pewien wielki zakup, dzięki któremu tegoroczne wakacje będą super! Viola dołączyła do naszej rodzinki :) To dla niej tata wrócił w styczniu :) Zanim wszystko się zmieniło daliśmy już zaliczkę.

WP_20180112_11_12_10_Pro

Prawda że śliczna? A to małe okienko to do mojej grzędy, czyli piętrowego łóżka :D

WP_20180112_11_13_34_Pro

Moja Strzała a nie Szarak ją zawiozła do Polski… Nie taki był plan, ale uległ zmianie 9 stycznia o 5:40 rano… Wtedy Szarak w ostatnim momencie ostrzegł moje 3xSz…, żeby uciekali bo już sam stał w płomieniach. Zgrillował się jak mama mówi. I wszystko co w nim było, w płomieniach i dymie uciekali. Samochód, który nie miał jeszcze 9 miesięcy spłonął kompletnie, w kilka minut nie było co gasić. W jednej chwili mogłam stracić całą moją rodzinę. Dziękujemy Bogu, że tak się nie stało, ale do dziś trudno zapomnieć o tym co się stało. Kilka godzin po wszystkim wsiedli do mojej niewawodnej Strzały i pojechali, musieli bo nawet Maćka leki się zgrillowały, nie było czasu, żeby cokolwiek wyjąć...

I od tego momentu walczyliśmy ze wszystkim i wszystkimi, żeby odzyskać pieniądze z AC, załatwić nowy samochód i wrócić do normalności. Ja walczyłam tu, a rodzice w Polsce. Trwało to prawie 2 miesiące, a moja Strzała dzielnie pomagała tacie w pracy w Polsce. Jak stwierdził niedawno mój szef, mogłabym napisać poradnik co i jak zrobić jak Ci się spali auto w Holandii. Praktycznie odwaliłam całą robotę za ubezpieczyciela, włącznie z wizytą na złomowisku. Do końca życia chyba nie zapomnę stopionego w jedno znaczka Peugeot, tylnich świateł i tablicy rejestracyjnej. I jak mało zostaje z 308 SW po grillowaniu….

Tydzień po wszystkim jechałam do Brukseli na szkolenie autem firmowym i akurat po drugiej strony autostrady inny samochód stał w płomieniach… Wszystko na (nie)szczęście stało się kilka km od mojego domu, więc szybko ich odebrałam, ale do dziś widać czarną plamę na autostradzie po Szaraku…

No nic, trzeba zapomnieć choćby nie było to łatwe. Mamy teraz wiele radości z Violą, Sreberko (nowe auto) też niedawno dołączyło do taty, a ja odzyskałam moją Strzałeczkę. Kolejne święta przed nami i już wiem, że pomimo wszystko spędzimy je tu u mnie, a wakacje w Grecji też już zaplanowane. Szef zatwierdził mój urlop, bilety na samolot kupione, tylko rodzinka musi sama dojechać, żeby mnie na czas odebrać i odwieźć na lotnisko w Prevezie :D

Ostatni krótki wpis o targach pisałam przed powrotem Strzałeczki, musiałam się nieco zrelaksować po wszystkim, jak już Sreberko czekało na tatę u dealera :) Sreberko to rok młodsza wersja Szaraka i wreszcie widzę i słyszę od Rodzicków, że zaczynają się nim cieszyć :)

Jak wspominałam, w międzyczasie byłam w Brukseli na szkoleniu, ale i zostałam jeden dzień dłużej żeby się powłóczyć, odkryłam super sieć pasmanterii belgijskich – Veritas. A w lutym odwiedziłam Zwolle. Jak jednym słowem opisać targi? SZALEŃSTWO! Mam zdjęcia i niedługo postaram się je tu wrzucić. Zakupowo poszalałam tak, że prawie zbankrutowałam, ale za rok na pewno tam wrócę i może Dana do mnie dołączy? Zapraszam :)

Dobra kończę, bo czas iść spać. Jutro jak zwykle pobudka o 5:30 i do pracy! To chyba ostatni weekend bez rodzinki, czas zacząć sprzątanie przed najazdem :P

 

Trzymajcie się!

 

No to jeszcze spóbuję nadrobić zaległe komentarze….

 

Pierwszy holenderski…

Hafty Agaty – Ramkę do słonecznika znalazłam w Action, czeka tylko na oprawę :)

labores_art – Tężeje syrop a nie ciasto:P

 

Sto lat, sto lat!

Kinga – Dzięki! Miło czytać taki komentarz :*

Margonitka – Od czasu mojego powrotu z US, każde święta BN spędzamy razem:) Jak byłam w Polsce to akurat zaczynałam pracę na Mazurach, a później przyleciałam z Brazylii do domu. Także to już trzeci raz po 7 latach przerwy :D

Carse – Poza nowymi sąsiadami, co w listopadzie kupili chałupę obok, to resztę znam. Także i ja odwdzięczyłam się polskimi kartkami z naszymi kolędami i słodkościami – wszystko mama już od dawna planowała:)

labores-art – Orkan Frederike złapał mnie w Brukseli, co działo się w Holandii widziałam tylko w tv i cieszyłam się, że Strzała w Pl a nie w Nl, po tym jak widziałam zdjęcia w lokalnych gazetach.

 

Jednak tak dużo ich nie było jak mi się wydawało:P A Holandię zwiedzam cały czas, w końcu na stację kolejową mam tylko 2km, więc czy deszcz czy śnieg czy mocne wiatry nie przeszkadzały mi w dotarciu na nią i kilka kolejnych miast dopisałam do listy bez pomocy Strzałeczki :D Kilka ciekawych pasmanterii też odkryłam, do jednej Dana bałaby się wejść jak napisała po obejrzeniu zdjęć:P Będę musiała przygotować osobny wpis, bo będziecie w szoku:P

 

DOBRANOC !

 

 

 

czwartek, 03 sierpnia 2017
Miłe spotkania :)

Na początku lipca wybraliśmy się z Maćkiem na chwilę do pasmanterii Edyty i poza małymi zakupami trochę sobie pogadałyśmy. Ostatnio widziałyśmy się 2 lata temu, ale i tym razem nie wyszłam z gołymi łapkami :D Taką tasię miałam ze sobą!

DSC02839

A co w niej było? To i jeszcze kilka innych rzeczy, ale że były na prezent to Wam nie pokażę:P

DSC02857

Przede wszystkim musiałam uzupełnić zapas kanwy 20ct. Szkoda, że akurat nie było moich nieulubionych, ale mocno potrzebnych kolorów jak kość słoniowa czy ecru, ale i bez nich poszalałam:P

DSC02867

Zauważyłam, że oferta kropeczkowych kanw się nieco powiększyła :D No i wreszcie wyszukałam czerwoną 20ct, co się ostatnio schowała, że jej nie widziałam:P Tym razem też jakaś klientka wcisnęła ją do koszyczka z 18ct, ale szukałam i znalazłam:P

Na kilka z tych kanw mam już przeznaczenie, na te co ich nie było też, także szukam na necie i będę musiała zamówić:P

DSC02868

Chyba nie muszę tłumaczyć po co mi ta broszurka? :P

DSC02861

Zeszłoroczny katalog DMC wymaniłam:P Rok temu nad morzem nie było, ale u Edyty był :D

DSC02859

Załapałam się też na kilka gratisów i to bardzo użytecznych. Ołówki były dwa, ale jeden dałam Matkasowi. Natomiast notesik już mi służy, a do czego to będzie w następnym wpisie. Szaleję ostatnio, że hej i muszę to udokumentować:P

DSC02863

No i że akurat byłam jak Edyta rozpakowywała swoją prenumeratę Cross Stitchera to dostałam gratis z gazetki :) Edycie widać się nie podobał, a mnie jak najbardziej :D Lubię takie małe hafciki :D

DSC02865

Z gołymi łapkami trochę głupio przychodzić, więc coś dla Edyty przywiozłam z mojego garage i z reakcji wydaje mi się, że dobrze trafiłam, ale o tym to już może kiedyś Edyta napisze :D

Edyta, dzięki za miłe spotkanie i całkiem udane zakupy i mam nadzieję, że moja kolejna wizyta będzie nieco szybciej niż za 2 lata :P

 

Kolejne spotkanie to oczywiście klachy z Daną! Znowu po dłuższej przerwie udało nam się spotkać na kawę w Silesii. Spotkanie udane, bo chyba prawie 3h, pośmiałyśmy się, poklachałyśmy i niestety pora była się rozstać. Nie wiem kiedy znowu się zobaczymy, bo Dana ma nieco inne niż myślałam plany wizyt w Polsce, a ja nie wiem gdzie i kiedy wyląduję na dłuższą chwilę, ale tak to już z nami jest. Przynajmniej jedno się nie zmienia, obie często wracamy do domu, do Katowic :)

Poza klachami dostałam dla siebie i Matkasa pamiątki z wakacyjnych wojaży Dany i jej chłopaków :)

To moje prezenty:)

DSC02921

W Międzyzdrojach byłam na zielonej szkole, ale w Świnoujściu nigdy. A teraz mam dwa naparstki do mojej kolekcji!

DSC02924

Ten mniejszy bardziej mi się podoba :P

 

DSC02925

A takie coś przyniosłam dla Matkasa!

DSC02920

Klapeczki od razu wylądowały na lodówce obok innych pamiątkowo-prezentowych magnesów Matkasa :)

Dana, dzięki za spotkanie, klachy i prezenty :) Mam jednak nadzieję, że w grudniu się zobaczymy :D

Skoro ostatni wpis tak dobrze podziałał na Wasze ślinianki to jeszcze dwa zdjęcia co powinny były się załapać tydzień temu na wpis:P

Poza skorupami z Grecji zawsze przywożę moją ulubioną chałwę miodową :) Ostatnio niestety sprzedawana tylko w sklepie wolnocłowym na granicy z Macedonią, czyt. dwa razy droższa niż w normalnym sklepie :( Ale puszki zawsze nam służą, tata ma ich ździebko w garażu, a te dwie teraz będą moje na przydasie xxx :) Tych już nie oddam! I nie, chałwa z miodem z Lidla nie jest tak dobra:P W upale miód się z niej „oddziela”:(

DSC02843

O pamiątkach z Brazylii pisałam mało, bo niewiele co można było tam znaleźć, ale jedno tata sobie zażyczył i spełniłam życzenie w wielu kilogramach. Tu zdjęcie poglądowe, bo kawy przywoziłam dwa razy – w grudniu i kwietniu, od grudnia Rodzicki sporo już wypili, a na zdjęcie też nie wszystko się załapało, bo nie chciało mi się z szafy wyciagać:P

WP_20170706_13_52_09_Pro

Przynajmniej połowa z tych kaw (Caboclo, Pilao i Cafe Pele) jest produkowana w fabryce obok mojego byłego pracodawcy i właśnie o tej kawie pisałam na blogu, że ją czuję jak jadę autobusem czy jak wychodzę przed nasz budynek :) Dana, to właśnie dlatego minie trochę czasu zanim Rodzicki spróbują kawę od Ciebie:P Tata jest zakochany w brazylijskiej i nie chce pić nic innego dopóki ta się nie skończy :P

Co do innych pamiątek to jak cyknę zdjęcia tego co mają rodzicki to Wam pokażę tu, a teraz możecie swoją ciekawość zaspokoić zaglądając do Dany i Pani Neli, bo dzięki sugestii Osobistego Ojca coś dostały :D Dowiedziałam się o zachwytach nad dwiema drewnianymi figurkami, które przypadkiem znalazłam w małym sklepiku w Jundiai. Jedna przedstawia Matkę Boską z Aparecidy a druga to tryptyk z ukrzyżowaniem Chrystusa. Zupełnie inne drewno niż u nas, wydaje mi się, że jest to bardzo popularne w Brazylii Ipe, ale pewna na 100% nie jestem. Także do pooglądania u damar5 i cornelki2, a u mnie kiedy indziej:P

 

Aaaaa! Na koniec bomba! Greckie schody wreszcie trafiły na grecką ścianę Rodzicków! Trochę musiałyśmy poprzewieszać inne i sufit już bliski, ale są! I jak się ładnie wpasowały! Ha! Obie jesteśmy dumne :)

DSC02837

 

Tyle na dziś, trochę mnie kości ostatnio bolą od malowania w moim M, no i całkiem sporo też się dzieje w życiu zawodowym, tzn. rekrutacyjnie. Nie wiem jeszcze gdzie będę pracować, ale poza Polską jestem w czasie rozmów z kilkoma firmami z czterech europejskich krajów. Takie zagraniczne rekrutacje są równie zaskakujące jak nasze rodzime, ale to chyba zostawię dla siebie i najbliższych :P

 

damar5 – Tak, zdjęcie podobne, bo to dobry punkt na grill – ładnie wieje od morza. A sukienka ulubiona, bo ta i jeszcze druga fioletowa jeżdzą ze mną wszędzie – były już wiele razy w Grecji, w Stanach, nawet w Brazylii :)

Margonitka – Jeszcze nie wiem, gdzie mnie zaniesie :(

labores-art – W Amsterdamie byłam tylko przelotem, na lotnisku i w niedalekiej okolicy. Czas na blogu jest michiganski, taki jak go ustawiłam w 2009 roku jak zakładałam blog:P I chyba go nie zmienię, przez sentyment jaki mam do Michigan do dziś :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 31
| < Grudzień 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła