Moje krzyżyki i inne wybryki
niedziela, 20 sierpnia 2017
Sklepy w Emmen :)

Było już na moim blogu o hamerykańskich sklepach, było o brazylijskich, było kilka spisów polskich pasmanterii z różnych miast, a dziś będzie o Holandii. W zeszłym roku w czerwcu będąc na delegacji udało mi się odwiedzić jedną pasmanterię i kilka innych ciekawych sklepów. Poprzednim razem w Nl byłam w liceum, kiedy akurat miałam przerwę od xxx, więc nie rozglądałam się za przydasiami. Rok temu jednak zasięgnęłam języka u pewnej Ani, która często tam bywa i dowiedziałam się, czego szukać. Jeszcze w Polsce wydrukowałam sobie mapkę i tak uzbrojona popołudniami ruszałam na łowy. Delegacja trwała tydzień, więc 4 razy udało mi się ruszyć na miasto :) Ania M. jeszcze raz dzięki :*

Pierwsze wyjscie niestety skończyło się pocałowaniem klamek, ale przynajmniej rozpoznałam teren:P Wiecie jak wygląda wyjście większą grupą, nie? Ruła, ruła i jeszcze raz ruła.

DSC08191

DSC08192

DSC08200

DSC08206

DSC08614

DSC08489

Pustki jak w Hameryce w BN :P Dlatego następnym razem już nie czekałam aż moja ekipa się zbierze i sama ruszałam w nieznane, żeby zdąrzyć przed zamknięciem.

Tak, to ostatnie to była właśnie ta jedna jedyna pasmanteria :D Jak już do niej trafiłam to dużo czasu w niej spędziłam, bo chciałam wszystko obejrzeć. No i obejrzałam i się przeraziłam cenami!

DSC08337

DSC08490

Chciałam coś sobie kupić, trochę na pamiątkę, a trochę żeby wreszcie mieć jakiś inny zestaw niż Dimensions czy inne hamerykańskie co sobie przywiozłam w walizach. Tyle tego wisiało…

DSC08493

… i się kurzyło! Chyba nie tylko ja miałam to samo zdanie na ten temat. Już nie pamiętam, ale chyba skończyło się na jakimś drobiazgu i darmowych wzorach. Powzdychałam i poszłam do sklepów poleconych mi przez Anię :) I tu już było o wiele lepiej!

Może komuś przyda się kiedyś moja lista? Żaden z tych sklepów nie jest typowo robótkowy, ale w każdym z nich można znaleźć coś fajnego :)

Zeeman!

DSC08405

Aż dwa znalazłam :P

DSC08605

Blokker!

DSC08485

Action! Też dwa w mieście, ale strasznie ukryte, oba! Jeden od tyłu centrum handlowego.

DSC08611

A drugi za bramą z głównej ulicy.

DSC08636

Tedi!

DSC08609

I moje własne odkrycie – Wibra! Dana, to tu kupiłam ramkę – jabłuszko :)

DSC08406

W fabryce siedzieliśmy codziennie tak długo, że moje zakupy były ekspresowe, zaraz przed zamknięciem sklepów. W sklepach taki spokój panował, że panie z obsługi gdzieś na tyłach, a ja niestety musiałam je poganiać, żeby coś kupić i strasznie głupio się z tym czułam, ale chciałam wszystko zobaczyć, a nie tylko jeden sklep. Jak widać ze zdjęć powyżej, część sklepów wolnostojących, a inne w dwóch małych centrach handlowych.

Nie pytajcie, co w którym sklepie było, bo już nie pamiętam. Ale wszystko to ładnie wyglądało. Było co wybierać, a ceny o wiele, wiele przyjemniejsze niż w pasmanterii. Także na ile mój własny budżet pozwolił, po kupieniu pamiątek dla moich 3xSz…. zza filara:P, coś niecoś sobie kupiłam :)

DSC08606

DSC08607

DSC08608

DSC08613

DSC08634

DSC08647

DSC08649

Ach te puszki z guzikami!

DSC08651

DSC08652

Znalazłam też taki zestaw z mocno zaplastikowaną kanwą:P

DSC08340

DSC08338

DSC08342

Pudełek było sporo! Cudne!

DSC08360

DSC08361

DSC08362

A ja musiałam wyjść z tymi domkami :D

DSC08363

Ile ja w tym jednym małym Emmen widziałam ramek! Szkoda, że nie mogłam ich wszystkich kupić:(

DSC08378

Widzicie te ceny? Całkiem przystępne, nie?

DSC08344

DSC08345

DSC08400

DSC08671

Dlatego przywiozłam ze sobą np. takie rameczki :)

DSC08381

DSC08393

DSC08403

Poszalałam też z naszywkami. Sorry za zdjęcia, ale cykałam wieczorem w hotelu.

DSC08246

DSC08247

DSC08248

DSC08249

Trafiłam też do jednego dużego sklepu z gazetami i poza znajomymi brytyjskimi gazetkami do xxx, widziałam Annę! Oj, szkoda że już jej nie wydają w Polsce. A taka fajna inspiracja na okładce :D

DSC08610

Widziałam jeszcze coś takiego. Nie wiem co to, czy po angielsku ma bardziej rozpoznawalny tytuł?

DSC08654

Ale podobało mi się, że ma “gratis”:P Dlaczego polskie gazetki nie mają gratisów? Nawet Mollie na polski rynek ich nie ma, a w US miała! Nieładnie ;(

DSC08655

Część zdjęć pocykałam, żeby nie zapomnieć o pewnych inspiracjach, co sobie mogę sama w domu zrobić :D

DSC08399

DSC08645

Albo po prostu mi się podobało i jak Włóczykij wystarczy mi pamięć (w moim przypadku – zdjęcie).

DSC08553

DSC08558

Fajny stoper do drzwi, nie? :)

DSC08662

Jak Holandia, to wiadomo że są i holcoki!

DSC08481

Nawet i mój rozmiar się trafił :P

DSC08482

A malutkie trafiły się Maćkowi :D

DSC08484

Nie pamiętam już w których sklepach, ale niestety trafiłam na zagłębie skorupowe!!!!!!!! Boże, mogłabym po jednej sztuce ze wszystkiego kupić!

DSC08603

DSC08640

DSC08643

DSC08348

DSC08349

DSC08352

W wielkim smutku ograniczyłam się do najmniejszej filiżanki ze spodkiem DE i szklanki Pickwick.

W spożywczaku pomacałam tylko niesamowite herbatki, bo nie wiem czemu takie drogie w Nl???? A skorupy jednak tańsze od nich. Hmmm, czemu?

DSC08426

DSC08427

Mój humor poprawiły tematyczne place i alejki w jednym centrum handlowym. Bardzo starałam się nie parskać ze śmiechu jak to wszystko zobaczyłam. Badziew, że hej:P

DSC08375

DSC08377

DSC08408

Natomiast w jedynej w mieście księgarni po prostu się zakochałam! Pomimo tego, że nic do xxx w niej nie było, ani jednej książki! A dopytywałam się dokładnie!

Taki pomnik był zaraz obok wejścia :)

DSC08488

W środku dział dziecięcy.

DSC08656

Zaniemówiłam jednak na widok działu z kryminałami!!!!!!!!!!!!

DSC08658

Ogólnie sklepy w Emmen były cudne i nawet mi nie przeszkadzało jak były juz zamknięte. Sam widok mi wystarczał :D

DSC08441

DSC08442

Żeby nie było, że tylko po sklepach łażę to w następnym wpisie pokażę Wam gdzie mnie nogi poniosły i co mi się podobało w Emmen :) A podobało mi się sporo :D

 

A z wieści z placu boju, czyli remontu – kuchnia zbliża się ku końcowi! Kafelki już od ponad roku były, ale w tym tygodniu dołączyły do nich matowa boazeria i cudna tapeta w filiżanki :) W końcu tata zna się na drewnie jak nikt inny, a ja jestem Anka Filiżanka, przynajmniej Matkas tak mnie nazywa:P Meble czekają w paczkach od kilku miesięcy, więc w przyszłym tygodniu się za nie bierzemy !

 

damar5 – To do roboty! Anchora kupowałam co tydzień po 30-60 sztuk, więc szybko poszło, ale DMC w Stanach zbierałam przez chyba 5 lat. Także Ty już dawno powinnaś mieć całą paletę Anchora:P

ella1101 – W moim Michaelsie uwielbiałam kosze/pojemniki zaraz przy kasie, gdzie wszystko było po 1-1,5$. Właśnie tam kupowałam te maleńkie rameczki. Te droższe, czyli od 5$ w górę, też kupowałam na kupony. 10 rameczek na kwiatki z DMC (te) kupowałam przez kilka tygodni, z przerwą na dostawę, bo potrzebowałam więcej niż mieli na stanie:P

labores-art – Po latach xxx nauczyłam się, że jeśli coś wyhaftuję bez planu oprawy to ląduje w teczce i czeka i czeka, a jak zacznę od ramki to od razu po wyxxx mogę się cieszyć takim hafcikiem :D O życiu na walizkach nie musisz mi mówić, bo przez 9 lat to jednak sporo tego przeżyłam. Ale zawsze wiedziałam, że będę mieć swoją metę w Katowicach i właśnie ten plan się ziszcza :D Widzę, że Dubaj i Brazylia są bardzo podobne:P W pracy też siedziałam po 10h, z dojazdami to chyba ze 12h wychodziło poza domem. Na moim osiedlu też miałam darmową siłkę i mały basen, ale byłam zbyt zmęczona żeby chodzić :(

Agata – Jak już wiele razy pisałam – w garażu :P

 

22:45, piegucha , sklepy
Link Komentarze (5) »
niedziela, 13 sierpnia 2017
Wszystko i nic :P

Dziś właśnie taki będzie wpis, o wszystkim i o niczym :P Bo tak to się ostatnio układa w moim życiu, że zapełniam sobie czas i myśli różnymi rzeczami :D

Zacznę od łupów z targów staroci. Z Rudy Śląskiej przywiozłam małą rameczkę :) Targ mały to i łupów mało:P Spodobała mi się, bo i prawdziwy piasek ją pokrywa i muszelki ma :D

DSC03263

Giełda staroci w Bytomiu to na pewno największa na Śląsku, a pewnie i jedna z największych w Polsce, ale nieco się rozczarowaliśmy z Maćkiem. Obeszliśmy wszystko, a wyszliśmy z jednym naparstkiem! Było więcej, ale jestem wybredna:P A i Maciek nie trafił na nic, czego szukał :( Kicha i już!

DSC03166

Wracając do domu zahaczyliśmy jeszcze o centrum Bytomia i w jednym sklepie trafiłam na śląski naparstek, bo napis po niemiecku oznacza Górny Śląsk :)

DSC03164

I tyle tego dobrego :D

DSC03162

A czemu zdjęcie małej ramki na kartonie? No cóż, stwierdziłam, że za dużo muszę biegać po garażu i mieszkaniu i mierzyć co chwilę ramki i tamborki, żeby sprawdzić co się do nich zmieści i postanowiłam zrobić sobie ich spis, taki zdjęciowy. No i w tym tygodniu zaczęłam cykać zdjęcia – poglądowe i takie z miarką.

Na pierwszy rzut poszły ramki.

DSC03330

Najpierw zaczęłam od pudełka z najmniejszymi i mogłam sobie przypomnieć jak bardzo mi brakuje Michaelsa i tych małych rameczek! Ceny od 1 do 1,5$ i tak idealne do moich malutkich hafcików! ;(

DSC03332

Dlatego muszę się dobrze zastanowić co do nich wyxxx :D

DSC03339

Te mokre plamy to pot kapiący mi po nosie:P To był ten dzień co było 36°C w Katowicach :P

DSC03341

A tu tegoroczny prezent urodzinowy od Maćka :)

WP_20170809_13_40_50_Pro

I dwie ramki przywiezione z Brazylii, z carrefoura :P W NY byłam, ale tam ramki nie kupiłam:P

WP_20170809_13_55_48_Pro

Zdjęcia cykane w moim mieszkaniu:P W wielkim kartonie, służącym jako stolik moje buty, głównie te przywiezione z Brazylii :D A obok jak widać karton z grzejnikiem do łazienki i karton z odkurzaczem :P

Większe, a co za tym idzie cięższe ramki mam w pudełkach w garażu i że nie chciało mi się ich za daleko nosić, to sobie je cykałam na ławce niedaleko mojego garage :D

DSC03528

Ramki z całego świata. Te kolorowe Matkas mi kupowała do konkretnych haftów, więc one już tylko czekają na oprawę. A ta poniżej np. z English Home w Galerii Katowickiej.

DSC03489

W Pile trafiłam na super przecenę w empiku :D

DSC03545

Z Joann w Michigan przywiozłam też nagrobek :D Jeszcze nie wiem co tu będzie, ale mam kilka pomysłów!

DSC03591

A tu rameczki niemiecko-holenderskie. Dwie od Dany, a resztę przywiozłam z delegacji w Emmen :)

DSC03174

Pomimo tej bieli strasznie mi się podobają i teraz po dokładnych pomiarach będzie mi łatwiej wymyślić co się do nich najlepiej nada :)

DSC03177

DSC03180

Wczoraj kilka ramek przywiozłam z Tigera z Chorzowa. Jednak Tiger Tigerowi nierówny. Najmniejszy mamy w Katowicach, nieco większy w Gliwicach, ale ten w Chorzowie jest największy w jakim byłam, a byłam też w Warszawie i w Poznaniu. W Chorzowie to mogłabym chyba z godzinę spędzić w sklepie, ale Maciek już marudził :( No nic, po około 10 latach moje hafciki doczekają się oprawy. Kiedyś nie było takich ładnych i tanich ramek (6zł/szt.), więc hafciki od czasu studiów na polibudzie czekały na swoją kolej.

DSC03774

Będę musiała tylko skombinować jeszcze passé, bo kanwa na której wtedy xxx dała mi obrazki o wymiarach 9x10 cm pomimo, że wzór był kwadratowy.

DSC03776

Nie, ta granatowa ramka to nie pomyłka:P Czwarta niebieska i druga granatowa były już w moim M. Bo na dwie granatowe też mam już pomysł :D

Po ramkach przyszła pora na tamborki, jedno pudełko z drewnianymi, a drugie z plastikowymi :) Wiecie jak lubię oprawiać moje hafty w tamborki :D

DSC03208

WP_20170809_13_07_28_Pro

WP_20170809_13_07_49_Pro

Po tamborkach rzuciłam się na wieszaczki metalowe :) Do nich też przecież trzeba idealnie dobrać hafty, nie?

DSC03727

DSC03734

Zdjęć oczywiście o wiele wiele więcej, ale nie będę Wam przynudzać i wrzucę je do odpowiednich folderów na lapku :) Teraz myślę, co innego trzeba by jeszcze pomierzyć i sfotografować poza dużymi ramkami i tamborkami, do których jeszcze nie doszłam w garage:P Może kanwy i różne badziewka na hafty? Hmmm…..

Z zakupów niedawnych mogę się pochwalić, że dzięki bliskości empika w SCC załapałam się na wymarzone od kilku lat, ale zawsze za drogie, kubki z Muminkami i Pippi :) Pippi przeceniona o 90%, Włóczykij o 70%, a Mała Mi tylko o 50% :P

WP_20170809_13_48_37_Pro

A w Pepco trafiłam na dziurkacze brzegowe, których już od dawna zazdrościłam na blogach niektórych z Was :)

WP_20170809_13_46_01_Pro

Z Olsztyna na Warmii, a nie tego pod Częstochową, przywiozłam sobie rok temu dwie książki Rico Design :) Cudne są! Odwiedziłam tam kilka pasmanterii, ale tylko w jednej trafiłam na te książki. Kasy starczyło mi tylko na dwie, ale i tak wybrałam najlepsze – jesienne i bożonarodzeniowe :)

DSC02877

DSC02879

Natomiast w Brazylii, gdzie w pasmanteriach nic nie było, wymyśliłam sobie, że  przynajmniej przywiozę sobie coś takiego.

DSC02875

Cała paleta muliny Anchor. Industria Brasileira oczywiście :P

DSC02872

No i teraz mam dylemat jak to wszystko poukładać i przechowywać?????? Moje zdanie nt bobinek znacie :P Drugiego zestawu segregatorów i szpatułek nie kupię, bo jednak zamierzam głównie DMC xxx, a Anchora używać jak wzór będzie tylko lub głównie w tej palecie. No i co mi możecie poradzić?

Moje segregatory z bawełnianymi DMC jednak trochę miejsca zajmują:P

DSC03873

A do ostatniego ze specjalnymi mulinami muszę jeszcze dołożyć trochę metalizowanych i innych niebawełnianych.

DSC03875

Torebki strunowe? Co tu zrobić? W tych workach to jednak mam bajzel, zwłaszcza po tym jak musiałam się nieco przepakować na lotnisku w Sao Paulo:P Może macie jakiś fajny i tani sposób na posegregowanie mulin?

Zmieniając po raz kolejny temat w tym jednym wpisie, chciałam się podzielić pomysłem na moją kuchnię, która już powoli zbliża się ku wykończeniu! Tak sobie wymyśliłam, że pojemniki na różne przyprawy, etc będą tak samo różne jak ich zawartość:P I tak sobie po jednym pojemniku kupuję głównie w Pepco, ale i w Home&you:)

WP_20170516_20_01_34_Pro

WP_20170518_12_40_12_Pro

WP_20170516_19_59_16_Pro

Także nie tylko na ścianach będę miała miszmasz, ale i w kuchni :D

Co tam za zdjęcia jeszcze na dziś przygotowałam?

Moje brazylijskie wyrzuty sumienia, czyli hafty których nie udało mi się dokończyć w Jundiai :( Kardynałki muszę przerobić na banerek, obrazek zimowy, który już znacie i dwa inne Dimki, których Wam jeszcze nie pokazywałam, czekają na backstitche :( A koń ma już od maja posortowane muliny do plastikowego Dimka. Może teraz będzie mi wstyd i się za nie wezmę. 

DSC02854

Hmmm, a ja w lipcu na rozruch chciałam się zabrać za coć szybkiego i prostego i takie coś sobie przygotowałam. Cóż, …. z czterech hafcików na dzień dzisiejszy mam tylko 3, a trzeba to będzie jeszcze odpowiednio wykończyć. Psuję się! UFOków mi przybywa i mnie to przeraża ;(

DSC02927

Ale jest jeden wielki sukces, a właściwie jego część, bo nie zakańczam tego projektu. Taki prywatny, ale pochwalę się, bo strasznie się cieszę! Od wyjazdu z Brazylii, czyli końca kwietnia, schudłam już 8 kg! Z czego 4,5 kg w ciągu ostatnich 4 tygodni. Byłoby wiecej gdyby nie wakacje w Grecji i pyszna kuchnia Osobistego Ojca :P Ale chudnę dalej! Po pierwsze mniej jem, po drugie mam więcej ruchu niż w Brazylii. Po 9 miesiącach nasiadówy w BR energia mnie rozpiera i po kilka razy dziennie „biegam” do mojego M i do garage. Remont się posuwa, głównie dzięki tacie, bo ja robię za pomagiera i malarza, ale wchodzenie i schodzenie z 3 piętra ma też swoje plusy. Tak, winda jest, ale jak dwa lata temu kupowałam to mieszkanie to tak sobie wymyśliłam ze schodami:)Miałam też i inną wenę w ostatnich tygodniach, więc jest nadzieja, że wrócę wreszcie do wagi sprzed Hameryki! Jednak nasze polskie jedzonko, regularne godziny posiłków i dużo ruchu dają efekty :) Tak samo chudłam w Kętrzynie, więc wiedziałam, że jest to możliwe :) Tylko ta Brazylia i wieczne siedzenie w pracy lub w domu mnie dobiło :( Nigdy więcej!!! A skąd wiem, że tyle schudłam? Bo przywiozłam w walizce ze sobą wagę, którą kupiłam w Jundiai :D

WP_20170809_12_57_23_Pro

Tak, podłoga kijowa w moim dużym pokoju, ale kto robił remont kapitalny ten wie, że drewniane podłogi robi się na samym końcu, także moja mozaika parkietowa czeka w paczkach w małym pokoju :D

 

Tyle na dziś, wszystkie 38 zdjęć już w tekście, to mykam myśleć nad czymś innym :D

 

1_iwonan – Znam Brazylijczyków i Kolumbijczyków, którzy nie lubią kawy :P

damar5 – Maciek się nie postarał w uszczęśliwianiu Was :P

labores-art – Najbardziej niepewnie to się czułam w Brazylii. Mieszkałam na osiedlu z ogrodzeniem podpiętym do prądu, jakich wiele było w mieście. Po zmroku nie wychodziłam z mieszkania dalej niż do sklepu po drugiej stronie ulicy, a i tak prawie mnie na parkingu sklepowym nie przejechali. Tak tam niebezpiecznie, że nasiedziałam się w domu przez 9 miesięcy i już prawie wyłam na widok białych ścian w mieszkaniu. Kierowcy autobusów, ale i inni uczestnicy ruchu to niedoszli rajdowcy. Oczy dookoła głowy to za mało, podskakiwanie w busie w drodze do pracy to ciągły strach czy dojedziesz. A palące się autobusy na ulicach Sao Paulo i zamknięte lotnisko to tylko to, co się działo dzień po moim wylocie do PL. Moja koleżanka z roku z polibudy mówiła mi, że ona i jej znajomi mieli pistolety przyłożone do głowy jak ich okradali na północy BR. W US natomiast czułam się bezpiecznie, zawsze. Czy jak wracałam w środku nocy na rowerze z kina, czy jak włóczyłam się samotnie po Chicago. Oczywiście, że działy się różne rzeczy jak np. napad na sklep, gdzie kupowałam mleko, strzelanina po napadzie na niedaleką aptekę i pościg po ulicy, którą zawsze jeżdziłam na zakupy, a czasem i zwłoki studentów znajdywane w ich mieszkaniach (przedawkowanie), przez pewien czas jeden Amerykanin miał też „hobby” w strzelaniu na pobliskiej autostradzie, ale nigdy nie traciłam poczucia bezpieczeństwa. W Polsce tak samo, nawet jak w moim bloku mieszkał pewien gangster. To właśnie z tych powodów opuściłam Brazylię i nie zamierzam tam nigdy wracać. Natomiast do US chętnie bym wróciła na chwilę, czy na Warmię i Mazury, które samotnie objechałam i często po nocy wracałam do domu w moim Punto. W Kętrzynie ile razy wracałam koło północy z kina i idąc przez pół miasta do domu nie czułam żadnego zagrożenia, a ulice były puste. Wszędzie trzeba zachować pewne zasady bezpieczeństwa, wiadomo że w każdym mieście są okolice, w które samemu nie powinno się zapuszczać, ale człowiek musi się czuć bezpiecznie w danym kraju, a ja takie poczucie straciłam tylko w BR.

czwartek, 03 sierpnia 2017
Miłe spotkania :)

Na początku lipca wybraliśmy się z Maćkiem na chwilę do pasmanterii Edyty i poza małymi zakupami trochę sobie pogadałyśmy. Ostatnio widziałyśmy się 2 lata temu, ale i tym razem nie wyszłam z gołymi łapkami :D Taką tasię miałam ze sobą!

DSC02839

A co w niej było? To i jeszcze kilka innych rzeczy, ale że były na prezent to Wam nie pokażę:P

DSC02857

Przede wszystkim musiałam uzupełnić zapas kanwy 20ct. Szkoda, że akurat nie było moich nieulubionych, ale mocno potrzebnych kolorów jak kość słoniowa czy ecru, ale i bez nich poszalałam:P

DSC02867

Zauważyłam, że oferta kropeczkowych kanw się nieco powiększyła :D No i wreszcie wyszukałam czerwoną 20ct, co się ostatnio schowała, że jej nie widziałam:P Tym razem też jakaś klientka wcisnęła ją do koszyczka z 18ct, ale szukałam i znalazłam:P

Na kilka z tych kanw mam już przeznaczenie, na te co ich nie było też, także szukam na necie i będę musiała zamówić:P

DSC02868

Chyba nie muszę tłumaczyć po co mi ta broszurka? :P

DSC02861

Zeszłoroczny katalog DMC wymaniłam:P Rok temu nad morzem nie było, ale u Edyty był :D

DSC02859

Załapałam się też na kilka gratisów i to bardzo użytecznych. Ołówki były dwa, ale jeden dałam Matkasowi. Natomiast notesik już mi służy, a do czego to będzie w następnym wpisie. Szaleję ostatnio, że hej i muszę to udokumentować:P

DSC02863

No i że akurat byłam jak Edyta rozpakowywała swoją prenumeratę Cross Stitchera to dostałam gratis z gazetki :) Edycie widać się nie podobał, a mnie jak najbardziej :D Lubię takie małe hafciki :D

DSC02865

Z gołymi łapkami trochę głupio przychodzić, więc coś dla Edyty przywiozłam z mojego garage i z reakcji wydaje mi się, że dobrze trafiłam, ale o tym to już może kiedyś Edyta napisze :D

Edyta, dzięki za miłe spotkanie i całkiem udane zakupy i mam nadzieję, że moja kolejna wizyta będzie nieco szybciej niż za 2 lata :P

 

Kolejne spotkanie to oczywiście klachy z Daną! Znowu po dłuższej przerwie udało nam się spotkać na kawę w Silesii. Spotkanie udane, bo chyba prawie 3h, pośmiałyśmy się, poklachałyśmy i niestety pora była się rozstać. Nie wiem kiedy znowu się zobaczymy, bo Dana ma nieco inne niż myślałam plany wizyt w Polsce, a ja nie wiem gdzie i kiedy wyląduję na dłuższą chwilę, ale tak to już z nami jest. Przynajmniej jedno się nie zmienia, obie często wracamy do domu, do Katowic :)

Poza klachami dostałam dla siebie i Matkasa pamiątki z wakacyjnych wojaży Dany i jej chłopaków :)

To moje prezenty:)

DSC02921

W Międzyzdrojach byłam na zielonej szkole, ale w Świnoujściu nigdy. A teraz mam dwa naparstki do mojej kolekcji!

DSC02924

Ten mniejszy bardziej mi się podoba :P

 

DSC02925

A takie coś przyniosłam dla Matkasa!

DSC02920

Klapeczki od razu wylądowały na lodówce obok innych pamiątkowo-prezentowych magnesów Matkasa :)

Dana, dzięki za spotkanie, klachy i prezenty :) Mam jednak nadzieję, że w grudniu się zobaczymy :D

Skoro ostatni wpis tak dobrze podziałał na Wasze ślinianki to jeszcze dwa zdjęcia co powinny były się załapać tydzień temu na wpis:P

Poza skorupami z Grecji zawsze przywożę moją ulubioną chałwę miodową :) Ostatnio niestety sprzedawana tylko w sklepie wolnocłowym na granicy z Macedonią, czyt. dwa razy droższa niż w normalnym sklepie :( Ale puszki zawsze nam służą, tata ma ich ździebko w garażu, a te dwie teraz będą moje na przydasie xxx :) Tych już nie oddam! I nie, chałwa z miodem z Lidla nie jest tak dobra:P W upale miód się z niej „oddziela”:(

DSC02843

O pamiątkach z Brazylii pisałam mało, bo niewiele co można było tam znaleźć, ale jedno tata sobie zażyczył i spełniłam życzenie w wielu kilogramach. Tu zdjęcie poglądowe, bo kawy przywoziłam dwa razy – w grudniu i kwietniu, od grudnia Rodzicki sporo już wypili, a na zdjęcie też nie wszystko się załapało, bo nie chciało mi się z szafy wyciagać:P

WP_20170706_13_52_09_Pro

Przynajmniej połowa z tych kaw (Caboclo, Pilao i Cafe Pele) jest produkowana w fabryce obok mojego byłego pracodawcy i właśnie o tej kawie pisałam na blogu, że ją czuję jak jadę autobusem czy jak wychodzę przed nasz budynek :) Dana, to właśnie dlatego minie trochę czasu zanim Rodzicki spróbują kawę od Ciebie:P Tata jest zakochany w brazylijskiej i nie chce pić nic innego dopóki ta się nie skończy :P

Co do innych pamiątek to jak cyknę zdjęcia tego co mają rodzicki to Wam pokażę tu, a teraz możecie swoją ciekawość zaspokoić zaglądając do Dany i Pani Neli, bo dzięki sugestii Osobistego Ojca coś dostały :D Dowiedziałam się o zachwytach nad dwiema drewnianymi figurkami, które przypadkiem znalazłam w małym sklepiku w Jundiai. Jedna przedstawia Matkę Boską z Aparecidy a druga to tryptyk z ukrzyżowaniem Chrystusa. Zupełnie inne drewno niż u nas, wydaje mi się, że jest to bardzo popularne w Brazylii Ipe, ale pewna na 100% nie jestem. Także do pooglądania u damar5 i cornelki2, a u mnie kiedy indziej:P

 

Aaaaa! Na koniec bomba! Greckie schody wreszcie trafiły na grecką ścianę Rodzicków! Trochę musiałyśmy poprzewieszać inne i sufit już bliski, ale są! I jak się ładnie wpasowały! Ha! Obie jesteśmy dumne :)

DSC02837

 

Tyle na dziś, trochę mnie kości ostatnio bolą od malowania w moim M, no i całkiem sporo też się dzieje w życiu zawodowym, tzn. rekrutacyjnie. Nie wiem jeszcze gdzie będę pracować, ale poza Polską jestem w czasie rozmów z kilkoma firmami z czterech europejskich krajów. Takie zagraniczne rekrutacje są równie zaskakujące jak nasze rodzime, ale to chyba zostawię dla siebie i najbliższych :P

 

damar5 – Tak, zdjęcie podobne, bo to dobry punkt na grill – ładnie wieje od morza. A sukienka ulubiona, bo ta i jeszcze druga fioletowa jeżdzą ze mną wszędzie – były już wiele razy w Grecji, w Stanach, nawet w Brazylii :)

Margonitka – Jeszcze nie wiem, gdzie mnie zaniesie :(

labores-art – W Amsterdamie byłam tylko przelotem, na lotnisku i w niedalekiej okolicy. Czas na blogu jest michiganski, taki jak go ustawiłam w 2009 roku jak zakładałam blog:P I chyba go nie zmienię, przez sentyment jaki mam do Michigan do dziś :)

| < Sierpień 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła