Moje krzyżyki i inne wybryki
niedziela, 13 sierpnia 2017
Wszystko i nic :P

Dziś właśnie taki będzie wpis, o wszystkim i o niczym :P Bo tak to się ostatnio układa w moim życiu, że zapełniam sobie czas i myśli różnymi rzeczami :D

Zacznę od łupów z targów staroci. Z Rudy Śląskiej przywiozłam małą rameczkę :) Targ mały to i łupów mało:P Spodobała mi się, bo i prawdziwy piasek ją pokrywa i muszelki ma :D

DSC03263

Giełda staroci w Bytomiu to na pewno największa na Śląsku, a pewnie i jedna z największych w Polsce, ale nieco się rozczarowaliśmy z Maćkiem. Obeszliśmy wszystko, a wyszliśmy z jednym naparstkiem! Było więcej, ale jestem wybredna:P A i Maciek nie trafił na nic, czego szukał :( Kicha i już!

DSC03166

Wracając do domu zahaczyliśmy jeszcze o centrum Bytomia i w jednym sklepie trafiłam na śląski naparstek, bo napis po niemiecku oznacza Górny Śląsk :)

DSC03164

I tyle tego dobrego :D

DSC03162

A czemu zdjęcie małej ramki na kartonie? No cóż, stwierdziłam, że za dużo muszę biegać po garażu i mieszkaniu i mierzyć co chwilę ramki i tamborki, żeby sprawdzić co się do nich zmieści i postanowiłam zrobić sobie ich spis, taki zdjęciowy. No i w tym tygodniu zaczęłam cykać zdjęcia – poglądowe i takie z miarką.

Na pierwszy rzut poszły ramki.

DSC03330

Najpierw zaczęłam od pudełka z najmniejszymi i mogłam sobie przypomnieć jak bardzo mi brakuje Michaelsa i tych małych rameczek! Ceny od 1 do 1,5$ i tak idealne do moich malutkich hafcików! ;(

DSC03332

Dlatego muszę się dobrze zastanowić co do nich wyxxx :D

DSC03339

Te mokre plamy to pot kapiący mi po nosie:P To był ten dzień co było 36°C w Katowicach :P

DSC03341

A tu tegoroczny prezent urodzinowy od Maćka :)

WP_20170809_13_40_50_Pro

I dwie ramki przywiezione z Brazylii, z carrefoura :P W NY byłam, ale tam ramki nie kupiłam:P

WP_20170809_13_55_48_Pro

Zdjęcia cykane w moim mieszkaniu:P W wielkim kartonie, służącym jako stolik moje buty, głównie te przywiezione z Brazylii :D A obok jak widać karton z grzejnikiem do łazienki i karton z odkurzaczem :P

Większe, a co za tym idzie cięższe ramki mam w pudełkach w garażu i że nie chciało mi się ich za daleko nosić, to sobie je cykałam na ławce niedaleko mojego garage :D

DSC03528

Ramki z całego świata. Te kolorowe Matkas mi kupowała do konkretnych haftów, więc one już tylko czekają na oprawę. A ta poniżej np. z English Home w Galerii Katowickiej.

DSC03489

W Pile trafiłam na super przecenę w empiku :D

DSC03545

Z Joann w Michigan przywiozłam też nagrobek :D Jeszcze nie wiem co tu będzie, ale mam kilka pomysłów!

DSC03591

A tu rameczki niemiecko-holenderskie. Dwie od Dany, a resztę przywiozłam z delegacji w Emmen :)

DSC03174

Pomimo tej bieli strasznie mi się podobają i teraz po dokładnych pomiarach będzie mi łatwiej wymyślić co się do nich najlepiej nada :)

DSC03177

DSC03180

Wczoraj kilka ramek przywiozłam z Tigera z Chorzowa. Jednak Tiger Tigerowi nierówny. Najmniejszy mamy w Katowicach, nieco większy w Gliwicach, ale ten w Chorzowie jest największy w jakim byłam, a byłam też w Warszawie i w Poznaniu. W Chorzowie to mogłabym chyba z godzinę spędzić w sklepie, ale Maciek już marudził :( No nic, po około 10 latach moje hafciki doczekają się oprawy. Kiedyś nie było takich ładnych i tanich ramek (6zł/szt.), więc hafciki od czasu studiów na polibudzie czekały na swoją kolej.

DSC03774

Będę musiała tylko skombinować jeszcze passé, bo kanwa na której wtedy xxx dała mi obrazki o wymiarach 9x10 cm pomimo, że wzór był kwadratowy.

DSC03776

Nie, ta granatowa ramka to nie pomyłka:P Czwarta niebieska i druga granatowa były już w moim M. Bo na dwie granatowe też mam już pomysł :D

Po ramkach przyszła pora na tamborki, jedno pudełko z drewnianymi, a drugie z plastikowymi :) Wiecie jak lubię oprawiać moje hafty w tamborki :D

DSC03208

WP_20170809_13_07_28_Pro

WP_20170809_13_07_49_Pro

Po tamborkach rzuciłam się na wieszaczki metalowe :) Do nich też przecież trzeba idealnie dobrać hafty, nie?

DSC03727

DSC03734

Zdjęć oczywiście o wiele wiele więcej, ale nie będę Wam przynudzać i wrzucę je do odpowiednich folderów na lapku :) Teraz myślę, co innego trzeba by jeszcze pomierzyć i sfotografować poza dużymi ramkami i tamborkami, do których jeszcze nie doszłam w garage:P Może kanwy i różne badziewka na hafty? Hmmm…..

Z zakupów niedawnych mogę się pochwalić, że dzięki bliskości empika w SCC załapałam się na wymarzone od kilku lat, ale zawsze za drogie, kubki z Muminkami i Pippi :) Pippi przeceniona o 90%, Włóczykij o 70%, a Mała Mi tylko o 50% :P

WP_20170809_13_48_37_Pro

A w Pepco trafiłam na dziurkacze brzegowe, których już od dawna zazdrościłam na blogach niektórych z Was :)

WP_20170809_13_46_01_Pro

Z Olsztyna na Warmii, a nie tego pod Częstochową, przywiozłam sobie rok temu dwie książki Rico Design :) Cudne są! Odwiedziłam tam kilka pasmanterii, ale tylko w jednej trafiłam na te książki. Kasy starczyło mi tylko na dwie, ale i tak wybrałam najlepsze – jesienne i bożonarodzeniowe :)

DSC02877

DSC02879

Natomiast w Brazylii, gdzie w pasmanteriach nic nie było, wymyśliłam sobie, że  przynajmniej przywiozę sobie coś takiego.

DSC02875

Cała paleta muliny Anchor. Industria Brasileira oczywiście :P

DSC02872

No i teraz mam dylemat jak to wszystko poukładać i przechowywać?????? Moje zdanie nt bobinek znacie :P Drugiego zestawu segregatorów i szpatułek nie kupię, bo jednak zamierzam głównie DMC xxx, a Anchora używać jak wzór będzie tylko lub głównie w tej palecie. No i co mi możecie poradzić?

Moje segregatory z bawełnianymi DMC jednak trochę miejsca zajmują:P

DSC03873

A do ostatniego ze specjalnymi mulinami muszę jeszcze dołożyć trochę metalizowanych i innych niebawełnianych.

DSC03875

Torebki strunowe? Co tu zrobić? W tych workach to jednak mam bajzel, zwłaszcza po tym jak musiałam się nieco przepakować na lotnisku w Sao Paulo:P Może macie jakiś fajny i tani sposób na posegregowanie mulin?

Zmieniając po raz kolejny temat w tym jednym wpisie, chciałam się podzielić pomysłem na moją kuchnię, która już powoli zbliża się ku wykończeniu! Tak sobie wymyśliłam, że pojemniki na różne przyprawy, etc będą tak samo różne jak ich zawartość:P I tak sobie po jednym pojemniku kupuję głównie w Pepco, ale i w Home&you:)

WP_20170516_20_01_34_Pro

WP_20170518_12_40_12_Pro

WP_20170516_19_59_16_Pro

Także nie tylko na ścianach będę miała miszmasz, ale i w kuchni :D

Co tam za zdjęcia jeszcze na dziś przygotowałam?

Moje brazylijskie wyrzuty sumienia, czyli hafty których nie udało mi się dokończyć w Jundiai :( Kardynałki muszę przerobić na banerek, obrazek zimowy, który już znacie i dwa inne Dimki, których Wam jeszcze nie pokazywałam, czekają na backstitche :( A koń ma już od maja posortowane muliny do plastikowego Dimka. Może teraz będzie mi wstyd i się za nie wezmę. 

DSC02854

Hmmm, a ja w lipcu na rozruch chciałam się zabrać za coć szybkiego i prostego i takie coś sobie przygotowałam. Cóż, …. z czterech hafcików na dzień dzisiejszy mam tylko 3, a trzeba to będzie jeszcze odpowiednio wykończyć. Psuję się! UFOków mi przybywa i mnie to przeraża ;(

DSC02927

Ale jest jeden wielki sukces, a właściwie jego część, bo nie zakańczam tego projektu. Taki prywatny, ale pochwalę się, bo strasznie się cieszę! Od wyjazdu z Brazylii, czyli końca kwietnia, schudłam już 8 kg! Z czego 4,5 kg w ciągu ostatnich 4 tygodni. Byłoby wiecej gdyby nie wakacje w Grecji i pyszna kuchnia Osobistego Ojca :P Ale chudnę dalej! Po pierwsze mniej jem, po drugie mam więcej ruchu niż w Brazylii. Po 9 miesiącach nasiadówy w BR energia mnie rozpiera i po kilka razy dziennie „biegam” do mojego M i do garage. Remont się posuwa, głównie dzięki tacie, bo ja robię za pomagiera i malarza, ale wchodzenie i schodzenie z 3 piętra ma też swoje plusy. Tak, winda jest, ale jak dwa lata temu kupowałam to mieszkanie to tak sobie wymyśliłam ze schodami:)Miałam też i inną wenę w ostatnich tygodniach, więc jest nadzieja, że wrócę wreszcie do wagi sprzed Hameryki! Jednak nasze polskie jedzonko, regularne godziny posiłków i dużo ruchu dają efekty :) Tak samo chudłam w Kętrzynie, więc wiedziałam, że jest to możliwe :) Tylko ta Brazylia i wieczne siedzenie w pracy lub w domu mnie dobiło :( Nigdy więcej!!! A skąd wiem, że tyle schudłam? Bo przywiozłam w walizce ze sobą wagę, którą kupiłam w Jundiai :D

WP_20170809_12_57_23_Pro

Tak, podłoga kijowa w moim dużym pokoju, ale kto robił remont kapitalny ten wie, że drewniane podłogi robi się na samym końcu, także moja mozaika parkietowa czeka w paczkach w małym pokoju :D

 

Tyle na dziś, wszystkie 38 zdjęć już w tekście, to mykam myśleć nad czymś innym :D

 

1_iwonan – Znam Brazylijczyków i Kolumbijczyków, którzy nie lubią kawy :P

damar5 – Maciek się nie postarał w uszczęśliwianiu Was :P

labores-art – Najbardziej niepewnie to się czułam w Brazylii. Mieszkałam na osiedlu z ogrodzeniem podpiętym do prądu, jakich wiele było w mieście. Po zmroku nie wychodziłam z mieszkania dalej niż do sklepu po drugiej stronie ulicy, a i tak prawie mnie na parkingu sklepowym nie przejechali. Tak tam niebezpiecznie, że nasiedziałam się w domu przez 9 miesięcy i już prawie wyłam na widok białych ścian w mieszkaniu. Kierowcy autobusów, ale i inni uczestnicy ruchu to niedoszli rajdowcy. Oczy dookoła głowy to za mało, podskakiwanie w busie w drodze do pracy to ciągły strach czy dojedziesz. A palące się autobusy na ulicach Sao Paulo i zamknięte lotnisko to tylko to, co się działo dzień po moim wylocie do PL. Moja koleżanka z roku z polibudy mówiła mi, że ona i jej znajomi mieli pistolety przyłożone do głowy jak ich okradali na północy BR. W US natomiast czułam się bezpiecznie, zawsze. Czy jak wracałam w środku nocy na rowerze z kina, czy jak włóczyłam się samotnie po Chicago. Oczywiście, że działy się różne rzeczy jak np. napad na sklep, gdzie kupowałam mleko, strzelanina po napadzie na niedaleką aptekę i pościg po ulicy, którą zawsze jeżdziłam na zakupy, a czasem i zwłoki studentów znajdywane w ich mieszkaniach (przedawkowanie), przez pewien czas jeden Amerykanin miał też „hobby” w strzelaniu na pobliskiej autostradzie, ale nigdy nie traciłam poczucia bezpieczeństwa. W Polsce tak samo, nawet jak w moim bloku mieszkał pewien gangster. To właśnie z tych powodów opuściłam Brazylię i nie zamierzam tam nigdy wracać. Natomiast do US chętnie bym wróciła na chwilę, czy na Warmię i Mazury, które samotnie objechałam i często po nocy wracałam do domu w moim Punto. W Kętrzynie ile razy wracałam koło północy z kina i idąc przez pół miasta do domu nie czułam żadnego zagrożenia, a ulice były puste. Wszędzie trzeba zachować pewne zasady bezpieczeństwa, wiadomo że w każdym mieście są okolice, w które samemu nie powinno się zapuszczać, ale człowiek musi się czuć bezpiecznie w danym kraju, a ja takie poczucie straciłam tylko w BR.

czwartek, 03 sierpnia 2017
Miłe spotkania :)

Na początku lipca wybraliśmy się z Maćkiem na chwilę do pasmanterii Edyty i poza małymi zakupami trochę sobie pogadałyśmy. Ostatnio widziałyśmy się 2 lata temu, ale i tym razem nie wyszłam z gołymi łapkami :D Taką tasię miałam ze sobą!

DSC02839

A co w niej było? To i jeszcze kilka innych rzeczy, ale że były na prezent to Wam nie pokażę:P

DSC02857

Przede wszystkim musiałam uzupełnić zapas kanwy 20ct. Szkoda, że akurat nie było moich nieulubionych, ale mocno potrzebnych kolorów jak kość słoniowa czy ecru, ale i bez nich poszalałam:P

DSC02867

Zauważyłam, że oferta kropeczkowych kanw się nieco powiększyła :D No i wreszcie wyszukałam czerwoną 20ct, co się ostatnio schowała, że jej nie widziałam:P Tym razem też jakaś klientka wcisnęła ją do koszyczka z 18ct, ale szukałam i znalazłam:P

Na kilka z tych kanw mam już przeznaczenie, na te co ich nie było też, także szukam na necie i będę musiała zamówić:P

DSC02868

Chyba nie muszę tłumaczyć po co mi ta broszurka? :P

DSC02861

Zeszłoroczny katalog DMC wymaniłam:P Rok temu nad morzem nie było, ale u Edyty był :D

DSC02859

Załapałam się też na kilka gratisów i to bardzo użytecznych. Ołówki były dwa, ale jeden dałam Matkasowi. Natomiast notesik już mi służy, a do czego to będzie w następnym wpisie. Szaleję ostatnio, że hej i muszę to udokumentować:P

DSC02863

No i że akurat byłam jak Edyta rozpakowywała swoją prenumeratę Cross Stitchera to dostałam gratis z gazetki :) Edycie widać się nie podobał, a mnie jak najbardziej :D Lubię takie małe hafciki :D

DSC02865

Z gołymi łapkami trochę głupio przychodzić, więc coś dla Edyty przywiozłam z mojego garage i z reakcji wydaje mi się, że dobrze trafiłam, ale o tym to już może kiedyś Edyta napisze :D

Edyta, dzięki za miłe spotkanie i całkiem udane zakupy i mam nadzieję, że moja kolejna wizyta będzie nieco szybciej niż za 2 lata :P

 

Kolejne spotkanie to oczywiście klachy z Daną! Znowu po dłuższej przerwie udało nam się spotkać na kawę w Silesii. Spotkanie udane, bo chyba prawie 3h, pośmiałyśmy się, poklachałyśmy i niestety pora była się rozstać. Nie wiem kiedy znowu się zobaczymy, bo Dana ma nieco inne niż myślałam plany wizyt w Polsce, a ja nie wiem gdzie i kiedy wyląduję na dłuższą chwilę, ale tak to już z nami jest. Przynajmniej jedno się nie zmienia, obie często wracamy do domu, do Katowic :)

Poza klachami dostałam dla siebie i Matkasa pamiątki z wakacyjnych wojaży Dany i jej chłopaków :)

To moje prezenty:)

DSC02921

W Międzyzdrojach byłam na zielonej szkole, ale w Świnoujściu nigdy. A teraz mam dwa naparstki do mojej kolekcji!

DSC02924

Ten mniejszy bardziej mi się podoba :P

 

DSC02925

A takie coś przyniosłam dla Matkasa!

DSC02920

Klapeczki od razu wylądowały na lodówce obok innych pamiątkowo-prezentowych magnesów Matkasa :)

Dana, dzięki za spotkanie, klachy i prezenty :) Mam jednak nadzieję, że w grudniu się zobaczymy :D

Skoro ostatni wpis tak dobrze podziałał na Wasze ślinianki to jeszcze dwa zdjęcia co powinny były się załapać tydzień temu na wpis:P

Poza skorupami z Grecji zawsze przywożę moją ulubioną chałwę miodową :) Ostatnio niestety sprzedawana tylko w sklepie wolnocłowym na granicy z Macedonią, czyt. dwa razy droższa niż w normalnym sklepie :( Ale puszki zawsze nam służą, tata ma ich ździebko w garażu, a te dwie teraz będą moje na przydasie xxx :) Tych już nie oddam! I nie, chałwa z miodem z Lidla nie jest tak dobra:P W upale miód się z niej „oddziela”:(

DSC02843

O pamiątkach z Brazylii pisałam mało, bo niewiele co można było tam znaleźć, ale jedno tata sobie zażyczył i spełniłam życzenie w wielu kilogramach. Tu zdjęcie poglądowe, bo kawy przywoziłam dwa razy – w grudniu i kwietniu, od grudnia Rodzicki sporo już wypili, a na zdjęcie też nie wszystko się załapało, bo nie chciało mi się z szafy wyciagać:P

WP_20170706_13_52_09_Pro

Przynajmniej połowa z tych kaw (Caboclo, Pilao i Cafe Pele) jest produkowana w fabryce obok mojego byłego pracodawcy i właśnie o tej kawie pisałam na blogu, że ją czuję jak jadę autobusem czy jak wychodzę przed nasz budynek :) Dana, to właśnie dlatego minie trochę czasu zanim Rodzicki spróbują kawę od Ciebie:P Tata jest zakochany w brazylijskiej i nie chce pić nic innego dopóki ta się nie skończy :P

Co do innych pamiątek to jak cyknę zdjęcia tego co mają rodzicki to Wam pokażę tu, a teraz możecie swoją ciekawość zaspokoić zaglądając do Dany i Pani Neli, bo dzięki sugestii Osobistego Ojca coś dostały :D Dowiedziałam się o zachwytach nad dwiema drewnianymi figurkami, które przypadkiem znalazłam w małym sklepiku w Jundiai. Jedna przedstawia Matkę Boską z Aparecidy a druga to tryptyk z ukrzyżowaniem Chrystusa. Zupełnie inne drewno niż u nas, wydaje mi się, że jest to bardzo popularne w Brazylii Ipe, ale pewna na 100% nie jestem. Także do pooglądania u damar5 i cornelki2, a u mnie kiedy indziej:P

 

Aaaaa! Na koniec bomba! Greckie schody wreszcie trafiły na grecką ścianę Rodzicków! Trochę musiałyśmy poprzewieszać inne i sufit już bliski, ale są! I jak się ładnie wpasowały! Ha! Obie jesteśmy dumne :)

DSC02837

 

Tyle na dziś, trochę mnie kości ostatnio bolą od malowania w moim M, no i całkiem sporo też się dzieje w życiu zawodowym, tzn. rekrutacyjnie. Nie wiem jeszcze gdzie będę pracować, ale poza Polską jestem w czasie rozmów z kilkoma firmami z czterech europejskich krajów. Takie zagraniczne rekrutacje są równie zaskakujące jak nasze rodzime, ale to chyba zostawię dla siebie i najbliższych :P

 

damar5 – Tak, zdjęcie podobne, bo to dobry punkt na grill – ładnie wieje od morza. A sukienka ulubiona, bo ta i jeszcze druga fioletowa jeżdzą ze mną wszędzie – były już wiele razy w Grecji, w Stanach, nawet w Brazylii :)

Margonitka – Jeszcze nie wiem, gdzie mnie zaniesie :(

labores-art – W Amsterdamie byłam tylko przelotem, na lotnisku i w niedalekiej okolicy. Czas na blogu jest michiganski, taki jak go ustawiłam w 2009 roku jak zakładałam blog:P I chyba go nie zmienię, przez sentyment jaki mam do Michigan do dziś :)

piątek, 28 lipca 2017
Co i jak w Grecji :D

Tak jak obiecywałam, dziś będzie coś nieco mniej tradycyjnego z Grecji niż zwykłe zdjęcia widoków:P

Zacznijmy od naszych sobotnich wyjazdów na zakupy. W tym roku zamiast w tygodniu jeździliśmy właśnie na początku weekendu do Prevezy, bo dowiedzieliśmy się, że wtedy właśnie ma miejsce laiki, czyli targ z owocami, warzywami, winem, kwiatkami w doniczkach, etc. Co kto przywiózł na pace to było w sprzedaży :D

No i tak to właśnie wygląda :)

DSC02445

DSC02450

DSC02451

No właśnie! Pomarańcze! To one mi się przez ostatnie lata kojarzą z Grecją, nie brzoskwinie, nie nektariny czy sierpniowo-wrześniowe winigrona, ale właśnie pomarańcze:)

DSC02595

Tyle co w lecie w Grecji to nigdy nie zjadłam w czasie BN :P

IMG-20170627-WA0002

Drugie czego mi cały rok brakuje to greckie cytryny! Takiego aromatu nie mają żadne inne! A najlepsze są zrywane prosto z drzewa :D

DSC02768

DSC02770

Co z nimi robimy? Poza przyprawianiem potraw (o tym za chwilę:), przede wszystkim lemoniada własnej produkcji!!!

Nasz prosty przepis to butelka 1,5L po wodzie, 1,5 łyżki cukru, duży lejek i wyciskacz do grejfrutów :P

DSC02755

I łapki mojego taty, bo jemu najsprawniej wychodzi wyciskanie tych olbrzymów :D

DSC02756

Soku z cytryn przynajmniej tyle.

DSC02761

Dolewamy trochę wody i wstrząchamy, żeby  cukier się rozpuścił. To już moja działka, nie ma lepszego wstrząchacza w rodzinie niż ja :P

DSC02763

Później dolewamy wody do końca i na przynajmniej kilka godzin do lodówki, żeby się przegryzło. Kwas wychodzi BOSKI!!!!!!

DSC02765

A do czego jeszcze cytryny? Do przyprawienia suflaków czyli szaszłyków z wieprzowiny. W „sosiku” z oliwy, soku z cytryn, przypraw do grilla oraz niezbędnego oregano leżą sobie w lodówce jakieś 2 dni a później na grill, gdzie „miszczu” je grilluje :D

WP_20170618_13_35_43_Pro

Kibelek z wodą nie tylko jako zabezpieczenie przed pożarem, ale i ochłodzenie łapek, bo i patyczki się przypalają, a łapek wolałabym nie wędzić:P

Wyżerka w „dzień suflaka” czyli dwa razy w tygodniu składa się jeszcze i z innych smakołyków – grzałek z greckiego chlebka, fety, tzatzików produkcji Osobistego Ojca, oliwek, sałatki z warzyw z laiki, lemoniady lub ryciny (greckie wino z beczki). Co kto lubi :D

WP_20170618_14_01_59_Pro

Oj, znowu mi ślinka pociekła! Ale to nie jedyne obżarstwo na wakacjach. Tu typowo greckie, ale i polskie kotlety u nas królują na talerzach.

IMG-20170627-WA0001

Czy moje ulubione chilli :)

WP_20170701_14_04_59_Pro

Tak, tak, campingowe życie niekoniecznie musi oznaczać żarcie z konserw:P

W kuchni, nie tylko w Grecji, ale cały rok w Polsce, Rodzicki do wielu potraw dodają oregano. Nie wyobrażam już sobie np. karbinadla (czyt. kotleta mielonego) bez oregano :D Ale nie używamy takiego sklepowego tylko swojgoe własnego! Tzn. częściowo własnego:P

Na początku wakacji Grecy jeźdzą w góry i sami zbierają świeże oregano. Zbierają w bukiety, które następnie trzeba wysuszyć w cieniu, ale w przewiewnym miejscu. A co do tego najlepiej służy? Oliwka!

My takie bukiety dostajemy od naszej greckiej „rodziny.

Oregano w czasie zbierania ma małe fioletowe kwiatuszki.

DSC02517

DSC02518

Nasze bukieciki zawisły na gałęzi nad kuchnią Osobistego Ojca :)

DSC02521

I tak sobie wisiały, aż wyschły tak, że kruszyły się między palcami.

WP_20170630_15_09_55_Pro

Teraz największa robota, którą Ociec sam wykonuje. Trzeba wszystko zebrać z gałązek! Robi się to nad miednicą.

Gałązka z zawartością.

WP_20170630_15_17_56_Pro

I już bez.

WP_20170630_15_18_17_Pro

Jak już się z tym uwiniemy to trzeba wszystko zemleć między rękami! O tak, roboty sporo, nie mówiłam?

WP_20170630_16_14_59_Pro

I tu już gotowe oregano.

WP_20170630_16_15_07_Pro

Teraz tylko puste słoiki napełniamy przyprawą i gotowe!

WP_20170630_16_21_27_Pro

Tyle roboty, tyle bukietów, a suma sumarum tata “wyprodukował” 6 słoików (widoczne na zdjęciu z puszką cukru:P). Ociec robił dwa dni, dlatego tu macie tylko połowę produkcji. Bardzo męcząca „zabawa”, ale warto! To co sprzedają w sklepach nie ma nawet odrobiny tego aromatu co nasze oregano. Dlatego też większość Greków robi to samo co my :)

A jak już mieliśmy drzewa oliwne, to co na nich głównie siedzi w Grecji? Cykady! Ostatnio sporo ubawy z nimi mamy, bo ludzie na necie różne inne owady za nie biorą, biedne koniki polne czy modliszki są brane za cykady. W tym roku udało mi się kilka złapać na zdjęciach, więc pokażę i wyjaśnię co i jak!

Cykada kilka lat siedzi pod ziemią jako brzydki robak, a później w upalny dzień wychodzi by cykać przez jeden dzień. Im cieplej tym więcej cykad wychodzi z ziemi. Jak przyjechaliśmy nie było jeszcze takich upałów i jakieś pojedyńcze cykady słyszeliśmy, a jak wyjeżdzaliśmy to było tak gorąco, że w czasie sjesty nie dało się usłyszeć własnych myśli, tak „waliły” :D

„Świeża” cykada zaraz po wyjściu z wylinki jest mocno zielona. Po wyjściu z ziemi stara się wspiąć wysoko, przyczepić nóżkami i powoli wychodzi. Tego momentu nie uchwyciłam, ale zieloną koleżankę już widać, obok jej własna wylinka.

WP_20170701_11_20_48_Pro

I cykada tak sobie siedzi parę godzin i czeka. Na co? Aż ściemnieje! Nie pytajcie dlaczego, bo nie wiem.

WP_20170701_11_21_00_Pro

Cykada ciemniała, a ja cykałam jej zdjęcia. Tu chyba nieźle widać wylinkę, do której się przyczepiła. A wylinka choć pusta, nadal dobrze trzyma się oliwki.

WP_20170701_11_21_18_Pro

Widać, że brązowieje? Kolejnego zdjęcia już nie udało mi się cyknąć, bo poleciała wyżej, w koronę drzewa. I zaczęła cykać :)

WP_20170701_12_32_38_Pro

Taką już aktywną cykadę bardzo trudno wypatrzeć, bo doskonale się maskuje, wygląda jak kora drzewa oliwnego. Ale moje wprawne oko na innej oliwce wypatrzyło inną cykadę. Wyczaiłam ją dzięki dźwiękowi :D

DSC02715

Prawie nie widać, co? Specjalnie dałam podpis zaraz pod nią!

DSC02717

Teraz widzicie? Nie wiem jak one produkują swoje cykanie, ale nic nie widać, żadnego ruchu.

A tu już cykada u schyłku życia. Bardzo ciemna, nie? Akurat przysiadła na naszym oknie kuchennym.

WP_20170701_20_36_49_Pro

Sporo się zmienia w ciągu jednego dnia, co?

Co ja tu dla Was jeszcze mam? Frapkę! W tym roku przez tatę byłam bezrobotna, bo kupił mixer do frapki ;( Ale Rodzickom bardziej smakuje, więc nie będę marudzić:P

WP_20170618_16_18_31_Pro

O frapce już kiedyś pisałam (tu), więc nie będę się powtarzać. Wrzucę jeszcze moje ulubione śniadanie czyli tyropitę – ciasto francuskie ze słonym kozim serem:)

DSC02821

Nie, to nie ten sam talerz co obiadowy:P Ten jest śniadaniowy, mniejszy:P

A na deser Amsterdam, który odwiedziłam w maju tego roku :)

WP_20170510_20_37_12_Pro

Tyle na dziś! Kolejnym razem będzie bardziej robótkowo :D

 

Cieszę się, że nasza „miejscówka” Wam się spodobała, choć z komentarzy i wpisów na Waszych blogach widać, że lubimy spędzać wakacje na różne sposoby i w różnych miejscach :)

 

cornelka2 – Bardzo mi przykro :(

Margonitka – Nam też się bardziej podobało jak nie było ogrodzenia, ale wtedy też nie było drogi. Coś za coś:(

 

| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła