Moje krzyżyki i inne wybryki
czwartek, 11 lutego 2010
Uwaga! Ciężko strawny pączek! :P

Postanowiłam nie męczyć Was już więcej i wygrzebałam coś z worka:) Jutro Tłusty Czwartek, więc dziś zaprezentuję biscornu, które trochę przypomina pączka, przynajmniej z koloru:P Powstało zaraz po „kobyle”, gdy miałam jeszcze nastrój jesienny. A było to chyba w grudniu! Udało mi się okazyjnie kupić na ebayu brązową kanwę, 18 Regency, więc zaraz wygrzebałam z teczki czekający dość  długo wzorek z żołędziami. Z obu stron ten sam wzór, ale haftowany różnymi nitkami. Z jednej strony mulina DMC color variations nr 4126, a z drugiej nitka firmy coats, uwieczniona na zdjęciu. Było to moje pierwsze biscornu z koralikami i jestem bardzo zadowolona z tego, jak wyszło. Tym razem trochę mniejsze mi wyszło – średnica 9cm, grubość 3 cm.

DSC01633

DSC01635

DSC01636

 

Z ciekawostek amerykańskich, w moim najbliższym sklepie spożywczym sprzedają „paczki”, ale informacja w ulotce mówi, że jest to tradycyjna polska potrawa na Tłusty Wtorek (Mardi Gras), który w tym roku przypada 16 lutego! A dalej jest jeszcze lepiej, najpopularniejsze nadzienia to te owocowe typu np. cytryna! Zaraz napisałam do nich maila ze sprostowaniem, dostałam nawet odpowiedz, że prześlą dalej do kierownictwa. Może w przyszłym roku, nie będzie już pomyłki? I tak nieźle się postarali, bo w innych sklepach sprzedają „paczkis”, co mnie osobiście kojarzy się tylko z „fishes”:P No nic, jakoś to przeżyję:) A jutro kupię sobie amerykańskie pączki z dziurką, bo nie będę przepłacać za „paczki”. Już kilka razy spragniona polskich produktów kupiłam kilka drogich frykasów i się przejechałam. Np. rok temu kupiłam powidła śliwkowe firmy Grosik, specjalnie do piernika świątecznego. I co się okazało? Nie przypominało to nawet dżemu śliwkowego, ale raczej galaretkę:( A drogie było, że hoho! Cóż, mój żołądek musi poczekać do czerwca – rodzinka ma już pełną listę produktów spożywczych, bez których niech mnie lepiej nie odbierają z lotniska w Atenach:P Na czele oczywiście powidła śliwkowe, kabanosy i oscypki! No i grecka tyropita!!!!!!!!  Mniam mniam, muszę skończyć, bo zaczyna mi w brzuchu burczeć a ślinianki pracują jak oszalałe! A najlepsze pączki są i tak w Piekarku w centrum Katowic:)

Po wiosennej pogodzie zima znowu atakuje:( Od wczoraj sypie prawie cały czas. Ale przynajmniej ekipa odśnieżająca nie śpi, obudzili mnie o 4 rano! Dziś wracałam z pracy po ciemku, znowu 12h na laserze:], więc musicie się zadowolić wczorajszymi zdjęciami.

DSC01625

DSC01626

Jedyne co mnie pociesza, to myśl, że za 127 dni wyjeżdżam na spotkanie z rodzinką w Grecji! A teraz biorę się za wykańczanie prezentu urodzinowego, bo musi być gotowy na piątek.

 

ewkaka19 – Dzięki. Właściwie to jeszcze nie wiem jak wykorzystam buteleczki, ale nie mogłam się powstrzymać przed zakupem:D

paga-tek – Dzięki:)

środa, 10 lutego 2010
Buteleczki

Kontynuując wspominki nt moich pierwszych prac, chciałabym pokazać kolejne dwa małe obrazki. Wzory poniższych buteleczek znajnowały się w tym samym wydaniu Anny, co cztery obrazki z granatowymi ramkami. Nawet na tej samej stronie:) Tak się rozpędziłam z haftowaniem, że prawie rzuciłam się na te wzorki. Sama wymyśliłam, żeby je połączyć w dwie grupy, bo w oryginale każda była osobno wykorzystana do ozdobienia akcesorii łazienkowych. Do dziś bardzo mi się podobają. Niestety, jak widać na zdjęciu, nie są zbyt wyeksponowane, bo wiszą prawie pod sufitem, zaraz za zasłoną:( Oprawiłam je już dawno, ale podczas „przemeblowywania” ściany, trafiły w nowe miejsce. A „przemeblowywanie” było spowodowane kupieniem nowych ramek i zawieszeniem nowszych obrazków. Jak już wspominałam, ścian u mnie mało, więc przy każdych kolejnych oprawach wszystko wisi coraz bliżej siebie. Jest to dla mnie kolejna motywacja do odkładania pieniędzy na własne M, gdzie wszystkie ściany będę mogła zapełnić własnymi duperelami:)

DSC001791

 

A skoro już jestem w temacie butelek, to pochwalę się trochę moimi zakupami. Bardzo lubię oryginalnie wykorzystywanie haftów i często kupuję ciekawe zestawy do haftowania. W zeszłym roku podczas buszowania po internecie natknęłam się na starą kolekcję firmy Dimensions. W zestawach Daydreams hafty zostały wykorzystane do ozdobienia szklanych buteleczek. Cała kolekcja składa się z czterech zestawów. Mam już dwa z nich, a na kolejne cały czas poluję:) Drugi zestaw jaki kupiłam mam jeszcze w szafie, więc mogę go Wam zaprezentować. Oczywiście cena, którą zapłaciłam bardzo różni się od tej na opakowaniu:D Nasze hasło z mamą brzmi: "my nie przepłacamy" i stosuję się do niego przy wszystkich zakupach!

DSC01631

W środku wszystko, co potrzebne do ozdobienia buteleczki.

DSC01632

Do Katowic zawiozłam już pierwszy zestaw, który kupiłam. Ten podoba mi się najbardziej, bo bardzo lubię jesienne motywy. Wielu ludzi nie lubi jesieni a dla mnie jest to druga ulubiona pora roku. Pierwsza to oczywiście lato!

dim-72618-summer leaf

Na kolejne dwa zestawy czaję się na ebayu. Jest to niestety jedyne miejsce, gdzie można je dostać, bo jest to kolekcja z 1999 roku, już niedostępna w sklepach. Pierwsze dwa zestawy też kupiłam na aukcjach.

dim-72619-perfect pansy

dim-72620-blue butterfly

 

edyta350 – To gratuluję męża! Widać, że dobrze się dobraliście:)

zula-z – Dzięki:]

paga-tek – Dzięki. Ja tu jestem tymczasowo, więc zdaję sobie sprawę, że wiele rzeczy będę musiała zostawić, dlatego staram się wszystko wykorzystać maksymalnie. Jasiek kupiłam tanio, chyba za 4$, bo były akurat przeceny na początek nowego semestru w collegu. I tak służy mi do dwóch rzeczy naraz, więc uważam, że nieźle wyszłam na tym zakupie! Nie zużyłam jeszcze nawet 1/10, więc pewnie i tak będę musiała ją zostawić jak będę wyjeżdzać.

Motylek73 – No to rzeczywiście nie dziwię się, że musisz prać swoje robótki. Mieszkanie w pojedynkę ma swoje zalety – nie muszę prać moich robótek:) Wątpię, żeby poducha się skończyła w ciągu 2,5 roku, ale dzięki za radę:) Takimi zakupami będę się martwić w Polsce.

damar5 – Mało jest wzorów ufków (cytując Maćka:), a Little Green jest rzeczywiście urocza. Ostrzegam przed zakupami na ebayu! Bardzo groźne dla konta bankowego, trzeba się mocno pilnować:P Ale rzeczywiście wybór jest spory. Co do Walmarta, wiem, że kiedyś mieli rzeczywiście niezły wybór akcesorii do xxx, bo sama kupowałam na aukcjach rzeczy z metkami z Walmarta. Obecnie kupuję tam tylko guziki, koraliki, wstążki oraz kawałki materiałów.

aeljot – Ostatni Little Green nie ma sukienki, jak nazywam kolorowe wdzianko w pozostałych. Kolory też są inne, no i właśnie kłaczków brakuje:( Oj, tych nitek to jest wieeeeeeeeele metrów. I dobrze, bo tanie nie były. A z moimi planami to różnie bywa. Zwykle po protu pamiętam, że coś chcę wyhaftować, ale nie znaczy to, że zrealizuję je szybko. Ale chyba wszystkie tak mamy:) Jednak ufkowa podoba mi się tak bardzo, że planuję do czerwca wyhaftować jeszcze jedną.

wtorek, 09 lutego 2010
Z innej planety...

Przyleciała do mnie mała zielona dziewczynka:) Popularnie nazywana Little Green. Dla mnie to dziewczynka, bo jeden ze wzorów przedstawia ją z kwiatkiem. Jak dotąd wyhaftowałam tylko jeden obrazek, ale to na pewno nie mój ostatni. Zaczęłam ją haftować na początku zeszłego roku, ale skończyłam dopiero po wakacjach. Znowu zatrzymały mnie kłaczki. Nie są one takie złe jak w TT, ale trzeba je zrobić w kilku kolorach, backstitche w całym obrazku haftuje się aż siedmioma kolorami. Jako pierwszy wybrałam obrazek z misiem, bo ubóstwiam wszystkie misie:)

DSC01619

W kolekcji są jeszcze trzy inne obrazki. Następny w kolekcji będzie ten z kwiatkiem:)

1

Jeśli wytrwam, to następny w kolejce jest ten.

2

Najnowszy wzór pojawił się w zeszłym roku i bardzo mnie rozczarował:( Na pierwszy rzut oka widać, że różni się od innych. Nie wiem czy kiedykolwiek się na niego zdecyduję. A jeśli już, to na pewno będę się starała go upodobnić do poprzednich.

03

W tym samym czasie, co zaczęłam mojego Little Greena, Iza też się za nie zabrała. I to z większym powodzeniem, bo skończyła wszystkie cztery. Można je obejrzec tu.

 

Odnośnie „kobyły” z poprzedniej notki. Haftowałam ją nitką, którą odkryłam kilka miesięcy temu w JoAnn. Mam ich trochę więcej niż jedną:) Tak mi się spodobały, że kupiłam aż dziewięć. Wszystkie są cieniowane, o trzech różnych grubościach. „Kobyłę” haftowałam najgrubszą nitką, rozmiar 20.

DSC01623

DSC01624

Moje wszystkie poduszeczki i biscornu wypełniam wypełnieniem poduszki, tzn. takiego wielkiego typowo amerykańskiego jaśka:P Jest to jakiś syntetyk. Długo zastanawiałam się,, czym wypychać aż pewnego dnia spojrzałam pod rękę i tak zaczęłam zmniejszanie jaśka:P Haftuję na kanapie a ten olbrzymi jasiek kupiłam, żeby było wygodniej na niej siedzieć a nie wpadać w dziurę przy oparciu. Takie typowe kanapowe poduchy były za drogie. A tak przynajmniej trochę go przemycę w bagażu podręcznym, hihi:P

Cieszę się, że spodobała Wam się moja „kobyła”. Haftowanie zajmuje mi zwykle mało czasu, w porównaniu do wykańczania. Jak już wyhaftuję wszystkie części, to później zaczyna się ciężkie główkowanie nad odpowiednimi guzikami, wstążką etc. Ale nawet to lubię, bo efekty zwykle mi się podobają:)

A z zawartością worka musicie jeszcze chwilę poczekać:P Moim idolem jest mistrz suspensu, Alfred Hitchcock, więc po początkowym trzęsieniu ziemi (zdjęciu worka) napięcie będzie nieprzerwanie rosnąć!

| < Czerwiec 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
        1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30  
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła