Moje krzyżyki i inne wybryki
wtorek, 09 lutego 2010
Z innej planety...

Przyleciała do mnie mała zielona dziewczynka:) Popularnie nazywana Little Green. Dla mnie to dziewczynka, bo jeden ze wzorów przedstawia ją z kwiatkiem. Jak dotąd wyhaftowałam tylko jeden obrazek, ale to na pewno nie mój ostatni. Zaczęłam ją haftować na początku zeszłego roku, ale skończyłam dopiero po wakacjach. Znowu zatrzymały mnie kłaczki. Nie są one takie złe jak w TT, ale trzeba je zrobić w kilku kolorach, backstitche w całym obrazku haftuje się aż siedmioma kolorami. Jako pierwszy wybrałam obrazek z misiem, bo ubóstwiam wszystkie misie:)

DSC01619

W kolekcji są jeszcze trzy inne obrazki. Następny w kolekcji będzie ten z kwiatkiem:)

1

Jeśli wytrwam, to następny w kolejce jest ten.

2

Najnowszy wzór pojawił się w zeszłym roku i bardzo mnie rozczarował:( Na pierwszy rzut oka widać, że różni się od innych. Nie wiem czy kiedykolwiek się na niego zdecyduję. A jeśli już, to na pewno będę się starała go upodobnić do poprzednich.

03

W tym samym czasie, co zaczęłam mojego Little Greena, Iza też się za nie zabrała. I to z większym powodzeniem, bo skończyła wszystkie cztery. Można je obejrzec tu.

 

Odnośnie „kobyły” z poprzedniej notki. Haftowałam ją nitką, którą odkryłam kilka miesięcy temu w JoAnn. Mam ich trochę więcej niż jedną:) Tak mi się spodobały, że kupiłam aż dziewięć. Wszystkie są cieniowane, o trzech różnych grubościach. „Kobyłę” haftowałam najgrubszą nitką, rozmiar 20.

DSC01623

DSC01624

Moje wszystkie poduszeczki i biscornu wypełniam wypełnieniem poduszki, tzn. takiego wielkiego typowo amerykańskiego jaśka:P Jest to jakiś syntetyk. Długo zastanawiałam się,, czym wypychać aż pewnego dnia spojrzałam pod rękę i tak zaczęłam zmniejszanie jaśka:P Haftuję na kanapie a ten olbrzymi jasiek kupiłam, żeby było wygodniej na niej siedzieć a nie wpadać w dziurę przy oparciu. Takie typowe kanapowe poduchy były za drogie. A tak przynajmniej trochę go przemycę w bagażu podręcznym, hihi:P

Cieszę się, że spodobała Wam się moja „kobyła”. Haftowanie zajmuje mi zwykle mało czasu, w porównaniu do wykańczania. Jak już wyhaftuję wszystkie części, to później zaczyna się ciężkie główkowanie nad odpowiednimi guzikami, wstążką etc. Ale nawet to lubię, bo efekty zwykle mi się podobają:)

A z zawartością worka musicie jeszcze chwilę poczekać:P Moim idolem jest mistrz suspensu, Alfred Hitchcock, więc po początkowym trzęsieniu ziemi (zdjęciu worka) napięcie będzie nieprzerwanie rosnąć!

poniedziałek, 08 lutego 2010
„Kobyła”

To moje największe biscornu. Gdyby wzór aż tak mi się nie podobał, na pewno nie wyhaftowałabym go, bo ogólnie nie lubię dużych rzeczy. Tytułowa „kobyła” ma aż 11,5 cm średnicy i 4 cm grubości! A wszystko przez to, że chciałam je upodobnić do oryginału, który był wykonany chyba na lnie. Jeszcze nigdy nie haftowałam na lnie, więc zdecydowałam się na dwa rodzaje lnianej kanwy DMC, rozmiar 14 oraz nitkę widoczną na ostatnim zdjęciu. Niestety nie wyszło tak, jakbym chciała. Oryginał był bardziej jesienny, a moje biscornu ma trochę za żywe kolory jak na jesień. Ale trudno, inne już nie będzię! „Kobyła” powstała w listopadzie, a wzór pochodzi z blogu Matrioshka Biscornu.

DSC01612

DSC01613

DSC01614

 

A na zaostrzenie apetytu pokazuję worek, w którym trzymam prace wykonane od lipca. Część już Wam pokazałam, a na kolejne musicie cierpliwie poczekać:P

DSC01611

 

aeljot – Dzięki:) Ja też tak mam, że z każdej kolejnej pracy jestem bardziej zadowolona niż z poprzednich. Przy każdej się czegoś uczę i wiem, czego unikać przy kolejnych. Zresztą staram się robić różne rzeczy, żeby nie było zbyt nudno. Już się namyślam jakie dziwadełko zrobić teraz, bo mam ochote na jakiś nowy kształt.

anek-73 – Okulary noszę od drugiej klasy podstawówki, ale najszybciej wzrok mi się psuł w liceum, przy każdej kolejnej wizycie u okulisty o przynajmniej pół dioptrii, a chodziłam chyba co pół roku. Dlatego też zrezygnowałam z xxx na kilka lat. Zresztą dużo się wtedy uczyłam, nawet podczas studiów już się tyle nie uczyłam. Codziennie języka polskiego, bo moja nauczycielka miała zdolność trafić na mój numerek w dzienniku na każdej lekcji, nie ważne czy z daty z kalendarza czy z liczby żeberek w kaloryferze:P A moja ówczesna okulistka miała swoją własną teorię, uważała, że powinnam mieć szkła słabsze niż moja wada wzroku. Jak zmieniłam lekarza w czasie studiów i zaczęłam nosić już szkła odpowiadające mojej wadzie, wzrok szybko przestał mi się psuć i od kilku lat nie zmienia się grubość moich dekielków:P Wtedy właśnie wróciłam do xxx.

ann_margaret – Fajnie, że do mnie trafiłaś. Ja Twój blog znam już od kilku miesięcy:) Cóż, wcale nie twierdziłam, że mam ściany pełne haftów:P Ściany są pełne, ale poza haftami znajdują się tam też inne duperele jak zdjęcia, trochę aniołków, kwiatków, półka z miniaturkami, półki na książki, CD, DVD, etc. Jest tego sporo:] Obecnie jestem w Stanach, więc nie mam szansy pokazać moich ścian.

damar5 – Dana, nie wiem czy wiesz, ale nie tylko Ty czytasz mój blog:P Przedstawiłam się całej reszcie bywalców:) A kaczuchy są bardzo wdzięczne w haftowaniu, sama przyjemność. I aż mi głupio, jak czytam takie komentarze jak Twój nt moich początków, bo sama wiem jakie są niedoskonałe.

paga-tek - Miałaś się poprawić! I co? Znowu muszę poprawiać:P Prac tyle, bo bez tamborka idę jak burza z haftowaniem. Ja tak zawsze mam, że jak coś zacznę, to muszę zaraz skończyć, bo inaczej mnie to męczy:P Nie myślałam, że moje pierwsze prace aż tak się spodobają, jest mi bardzo miło z tego powodu:)

niedziela, 07 lutego 2010
Zero kalorii:)

Czyli candy na blogach! Takie słodycze najbardziej lubię, bo nie tuczą:P

Lutowe Candy u Izy

lutowecandy

oraz filcowe u Sfilcowanych

candy_sfilcowani

 

23:23, piegucha
Link Dodaj komentarz »
| < Luty 2018 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
      1 2 3 4
5 6 7 8 9 10 11
12 13 14 15 16 17 18
19 20 21 22 23 24 25
26 27 28        
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła