Moje krzyżyki i inne wybryki
czwartek, 03 sierpnia 2017
Miłe spotkania :)

Na początku lipca wybraliśmy się z Maćkiem na chwilę do pasmanterii Edyty i poza małymi zakupami trochę sobie pogadałyśmy. Ostatnio widziałyśmy się 2 lata temu, ale i tym razem nie wyszłam z gołymi łapkami :D Taką tasię miałam ze sobą!

DSC02839

A co w niej było? To i jeszcze kilka innych rzeczy, ale że były na prezent to Wam nie pokażę:P

DSC02857

Przede wszystkim musiałam uzupełnić zapas kanwy 20ct. Szkoda, że akurat nie było moich nieulubionych, ale mocno potrzebnych kolorów jak kość słoniowa czy ecru, ale i bez nich poszalałam:P

DSC02867

Zauważyłam, że oferta kropeczkowych kanw się nieco powiększyła :D No i wreszcie wyszukałam czerwoną 20ct, co się ostatnio schowała, że jej nie widziałam:P Tym razem też jakaś klientka wcisnęła ją do koszyczka z 18ct, ale szukałam i znalazłam:P

Na kilka z tych kanw mam już przeznaczenie, na te co ich nie było też, także szukam na necie i będę musiała zamówić:P

DSC02868

Chyba nie muszę tłumaczyć po co mi ta broszurka? :P

DSC02861

Zeszłoroczny katalog DMC wymaniłam:P Rok temu nad morzem nie było, ale u Edyty był :D

DSC02859

Załapałam się też na kilka gratisów i to bardzo użytecznych. Ołówki były dwa, ale jeden dałam Matkasowi. Natomiast notesik już mi służy, a do czego to będzie w następnym wpisie. Szaleję ostatnio, że hej i muszę to udokumentować:P

DSC02863

No i że akurat byłam jak Edyta rozpakowywała swoją prenumeratę Cross Stitchera to dostałam gratis z gazetki :) Edycie widać się nie podobał, a mnie jak najbardziej :D Lubię takie małe hafciki :D

DSC02865

Z gołymi łapkami trochę głupio przychodzić, więc coś dla Edyty przywiozłam z mojego garage i z reakcji wydaje mi się, że dobrze trafiłam, ale o tym to już może kiedyś Edyta napisze :D

Edyta, dzięki za miłe spotkanie i całkiem udane zakupy i mam nadzieję, że moja kolejna wizyta będzie nieco szybciej niż za 2 lata :P

 

Kolejne spotkanie to oczywiście klachy z Daną! Znowu po dłuższej przerwie udało nam się spotkać na kawę w Silesii. Spotkanie udane, bo chyba prawie 3h, pośmiałyśmy się, poklachałyśmy i niestety pora była się rozstać. Nie wiem kiedy znowu się zobaczymy, bo Dana ma nieco inne niż myślałam plany wizyt w Polsce, a ja nie wiem gdzie i kiedy wyląduję na dłuższą chwilę, ale tak to już z nami jest. Przynajmniej jedno się nie zmienia, obie często wracamy do domu, do Katowic :)

Poza klachami dostałam dla siebie i Matkasa pamiątki z wakacyjnych wojaży Dany i jej chłopaków :)

To moje prezenty:)

DSC02921

W Międzyzdrojach byłam na zielonej szkole, ale w Świnoujściu nigdy. A teraz mam dwa naparstki do mojej kolekcji!

DSC02924

Ten mniejszy bardziej mi się podoba :P

 

DSC02925

A takie coś przyniosłam dla Matkasa!

DSC02920

Klapeczki od razu wylądowały na lodówce obok innych pamiątkowo-prezentowych magnesów Matkasa :)

Dana, dzięki za spotkanie, klachy i prezenty :) Mam jednak nadzieję, że w grudniu się zobaczymy :D

Skoro ostatni wpis tak dobrze podziałał na Wasze ślinianki to jeszcze dwa zdjęcia co powinny były się załapać tydzień temu na wpis:P

Poza skorupami z Grecji zawsze przywożę moją ulubioną chałwę miodową :) Ostatnio niestety sprzedawana tylko w sklepie wolnocłowym na granicy z Macedonią, czyt. dwa razy droższa niż w normalnym sklepie :( Ale puszki zawsze nam służą, tata ma ich ździebko w garażu, a te dwie teraz będą moje na przydasie xxx :) Tych już nie oddam! I nie, chałwa z miodem z Lidla nie jest tak dobra:P W upale miód się z niej „oddziela”:(

DSC02843

O pamiątkach z Brazylii pisałam mało, bo niewiele co można było tam znaleźć, ale jedno tata sobie zażyczył i spełniłam życzenie w wielu kilogramach. Tu zdjęcie poglądowe, bo kawy przywoziłam dwa razy – w grudniu i kwietniu, od grudnia Rodzicki sporo już wypili, a na zdjęcie też nie wszystko się załapało, bo nie chciało mi się z szafy wyciagać:P

WP_20170706_13_52_09_Pro

Przynajmniej połowa z tych kaw (Caboclo, Pilao i Cafe Pele) jest produkowana w fabryce obok mojego byłego pracodawcy i właśnie o tej kawie pisałam na blogu, że ją czuję jak jadę autobusem czy jak wychodzę przed nasz budynek :) Dana, to właśnie dlatego minie trochę czasu zanim Rodzicki spróbują kawę od Ciebie:P Tata jest zakochany w brazylijskiej i nie chce pić nic innego dopóki ta się nie skończy :P

Co do innych pamiątek to jak cyknę zdjęcia tego co mają rodzicki to Wam pokażę tu, a teraz możecie swoją ciekawość zaspokoić zaglądając do Dany i Pani Neli, bo dzięki sugestii Osobistego Ojca coś dostały :D Dowiedziałam się o zachwytach nad dwiema drewnianymi figurkami, które przypadkiem znalazłam w małym sklepiku w Jundiai. Jedna przedstawia Matkę Boską z Aparecidy a druga to tryptyk z ukrzyżowaniem Chrystusa. Zupełnie inne drewno niż u nas, wydaje mi się, że jest to bardzo popularne w Brazylii Ipe, ale pewna na 100% nie jestem. Także do pooglądania u damar5 i cornelki2, a u mnie kiedy indziej:P

 

Aaaaa! Na koniec bomba! Greckie schody wreszcie trafiły na grecką ścianę Rodzicków! Trochę musiałyśmy poprzewieszać inne i sufit już bliski, ale są! I jak się ładnie wpasowały! Ha! Obie jesteśmy dumne :)

DSC02837

 

Tyle na dziś, trochę mnie kości ostatnio bolą od malowania w moim M, no i całkiem sporo też się dzieje w życiu zawodowym, tzn. rekrutacyjnie. Nie wiem jeszcze gdzie będę pracować, ale poza Polską jestem w czasie rozmów z kilkoma firmami z czterech europejskich krajów. Takie zagraniczne rekrutacje są równie zaskakujące jak nasze rodzime, ale to chyba zostawię dla siebie i najbliższych :P

 

damar5 – Tak, zdjęcie podobne, bo to dobry punkt na grill – ładnie wieje od morza. A sukienka ulubiona, bo ta i jeszcze druga fioletowa jeżdzą ze mną wszędzie – były już wiele razy w Grecji, w Stanach, nawet w Brazylii :)

Margonitka – Jeszcze nie wiem, gdzie mnie zaniesie :(

labores-art – W Amsterdamie byłam tylko przelotem, na lotnisku i w niedalekiej okolicy. Czas na blogu jest michiganski, taki jak go ustawiłam w 2009 roku jak zakładałam blog:P I chyba go nie zmienię, przez sentyment jaki mam do Michigan do dziś :)

piątek, 28 lipca 2017
Co i jak w Grecji :D

Tak jak obiecywałam, dziś będzie coś nieco mniej tradycyjnego z Grecji niż zwykłe zdjęcia widoków:P

Zacznijmy od naszych sobotnich wyjazdów na zakupy. W tym roku zamiast w tygodniu jeździliśmy właśnie na początku weekendu do Prevezy, bo dowiedzieliśmy się, że wtedy właśnie ma miejsce laiki, czyli targ z owocami, warzywami, winem, kwiatkami w doniczkach, etc. Co kto przywiózł na pace to było w sprzedaży :D

No i tak to właśnie wygląda :)

DSC02445

DSC02450

DSC02451

No właśnie! Pomarańcze! To one mi się przez ostatnie lata kojarzą z Grecją, nie brzoskwinie, nie nektariny czy sierpniowo-wrześniowe winigrona, ale właśnie pomarańcze:)

DSC02595

Tyle co w lecie w Grecji to nigdy nie zjadłam w czasie BN :P

IMG-20170627-WA0002

Drugie czego mi cały rok brakuje to greckie cytryny! Takiego aromatu nie mają żadne inne! A najlepsze są zrywane prosto z drzewa :D

DSC02768

DSC02770

Co z nimi robimy? Poza przyprawianiem potraw (o tym za chwilę:), przede wszystkim lemoniada własnej produkcji!!!

Nasz prosty przepis to butelka 1,5L po wodzie, 1,5 łyżki cukru, duży lejek i wyciskacz do grejfrutów :P

DSC02755

I łapki mojego taty, bo jemu najsprawniej wychodzi wyciskanie tych olbrzymów :D

DSC02756

Soku z cytryn przynajmniej tyle.

DSC02761

Dolewamy trochę wody i wstrząchamy, żeby  cukier się rozpuścił. To już moja działka, nie ma lepszego wstrząchacza w rodzinie niż ja :P

DSC02763

Później dolewamy wody do końca i na przynajmniej kilka godzin do lodówki, żeby się przegryzło. Kwas wychodzi BOSKI!!!!!!

DSC02765

A do czego jeszcze cytryny? Do przyprawienia suflaków czyli szaszłyków z wieprzowiny. W „sosiku” z oliwy, soku z cytryn, przypraw do grilla oraz niezbędnego oregano leżą sobie w lodówce jakieś 2 dni a później na grill, gdzie „miszczu” je grilluje :D

WP_20170618_13_35_43_Pro

Kibelek z wodą nie tylko jako zabezpieczenie przed pożarem, ale i ochłodzenie łapek, bo i patyczki się przypalają, a łapek wolałabym nie wędzić:P

Wyżerka w „dzień suflaka” czyli dwa razy w tygodniu składa się jeszcze i z innych smakołyków – grzałek z greckiego chlebka, fety, tzatzików produkcji Osobistego Ojca, oliwek, sałatki z warzyw z laiki, lemoniady lub ryciny (greckie wino z beczki). Co kto lubi :D

WP_20170618_14_01_59_Pro

Oj, znowu mi ślinka pociekła! Ale to nie jedyne obżarstwo na wakacjach. Tu typowo greckie, ale i polskie kotlety u nas królują na talerzach.

IMG-20170627-WA0001

Czy moje ulubione chilli :)

WP_20170701_14_04_59_Pro

Tak, tak, campingowe życie niekoniecznie musi oznaczać żarcie z konserw:P

W kuchni, nie tylko w Grecji, ale cały rok w Polsce, Rodzicki do wielu potraw dodają oregano. Nie wyobrażam już sobie np. karbinadla (czyt. kotleta mielonego) bez oregano :D Ale nie używamy takiego sklepowego tylko swojgoe własnego! Tzn. częściowo własnego:P

Na początku wakacji Grecy jeźdzą w góry i sami zbierają świeże oregano. Zbierają w bukiety, które następnie trzeba wysuszyć w cieniu, ale w przewiewnym miejscu. A co do tego najlepiej służy? Oliwka!

My takie bukiety dostajemy od naszej greckiej „rodziny.

Oregano w czasie zbierania ma małe fioletowe kwiatuszki.

DSC02517

DSC02518

Nasze bukieciki zawisły na gałęzi nad kuchnią Osobistego Ojca :)

DSC02521

I tak sobie wisiały, aż wyschły tak, że kruszyły się między palcami.

WP_20170630_15_09_55_Pro

Teraz największa robota, którą Ociec sam wykonuje. Trzeba wszystko zebrać z gałązek! Robi się to nad miednicą.

Gałązka z zawartością.

WP_20170630_15_17_56_Pro

I już bez.

WP_20170630_15_18_17_Pro

Jak już się z tym uwiniemy to trzeba wszystko zemleć między rękami! O tak, roboty sporo, nie mówiłam?

WP_20170630_16_14_59_Pro

I tu już gotowe oregano.

WP_20170630_16_15_07_Pro

Teraz tylko puste słoiki napełniamy przyprawą i gotowe!

WP_20170630_16_21_27_Pro

Tyle roboty, tyle bukietów, a suma sumarum tata “wyprodukował” 6 słoików (widoczne na zdjęciu z puszką cukru:P). Ociec robił dwa dni, dlatego tu macie tylko połowę produkcji. Bardzo męcząca „zabawa”, ale warto! To co sprzedają w sklepach nie ma nawet odrobiny tego aromatu co nasze oregano. Dlatego też większość Greków robi to samo co my :)

A jak już mieliśmy drzewa oliwne, to co na nich głównie siedzi w Grecji? Cykady! Ostatnio sporo ubawy z nimi mamy, bo ludzie na necie różne inne owady za nie biorą, biedne koniki polne czy modliszki są brane za cykady. W tym roku udało mi się kilka złapać na zdjęciach, więc pokażę i wyjaśnię co i jak!

Cykada kilka lat siedzi pod ziemią jako brzydki robak, a później w upalny dzień wychodzi by cykać przez jeden dzień. Im cieplej tym więcej cykad wychodzi z ziemi. Jak przyjechaliśmy nie było jeszcze takich upałów i jakieś pojedyńcze cykady słyszeliśmy, a jak wyjeżdzaliśmy to było tak gorąco, że w czasie sjesty nie dało się usłyszeć własnych myśli, tak „waliły” :D

„Świeża” cykada zaraz po wyjściu z wylinki jest mocno zielona. Po wyjściu z ziemi stara się wspiąć wysoko, przyczepić nóżkami i powoli wychodzi. Tego momentu nie uchwyciłam, ale zieloną koleżankę już widać, obok jej własna wylinka.

WP_20170701_11_20_48_Pro

I cykada tak sobie siedzi parę godzin i czeka. Na co? Aż ściemnieje! Nie pytajcie dlaczego, bo nie wiem.

WP_20170701_11_21_00_Pro

Cykada ciemniała, a ja cykałam jej zdjęcia. Tu chyba nieźle widać wylinkę, do której się przyczepiła. A wylinka choć pusta, nadal dobrze trzyma się oliwki.

WP_20170701_11_21_18_Pro

Widać, że brązowieje? Kolejnego zdjęcia już nie udało mi się cyknąć, bo poleciała wyżej, w koronę drzewa. I zaczęła cykać :)

WP_20170701_12_32_38_Pro

Taką już aktywną cykadę bardzo trudno wypatrzeć, bo doskonale się maskuje, wygląda jak kora drzewa oliwnego. Ale moje wprawne oko na innej oliwce wypatrzyło inną cykadę. Wyczaiłam ją dzięki dźwiękowi :D

DSC02715

Prawie nie widać, co? Specjalnie dałam podpis zaraz pod nią!

DSC02717

Teraz widzicie? Nie wiem jak one produkują swoje cykanie, ale nic nie widać, żadnego ruchu.

A tu już cykada u schyłku życia. Bardzo ciemna, nie? Akurat przysiadła na naszym oknie kuchennym.

WP_20170701_20_36_49_Pro

Sporo się zmienia w ciągu jednego dnia, co?

Co ja tu dla Was jeszcze mam? Frapkę! W tym roku przez tatę byłam bezrobotna, bo kupił mixer do frapki ;( Ale Rodzickom bardziej smakuje, więc nie będę marudzić:P

WP_20170618_16_18_31_Pro

O frapce już kiedyś pisałam (tu), więc nie będę się powtarzać. Wrzucę jeszcze moje ulubione śniadanie czyli tyropitę – ciasto francuskie ze słonym kozim serem:)

DSC02821

Nie, to nie ten sam talerz co obiadowy:P Ten jest śniadaniowy, mniejszy:P

A na deser Amsterdam, który odwiedziłam w maju tego roku :)

WP_20170510_20_37_12_Pro

Tyle na dziś! Kolejnym razem będzie bardziej robótkowo :D

 

Cieszę się, że nasza „miejscówka” Wam się spodobała, choć z komentarzy i wpisów na Waszych blogach widać, że lubimy spędzać wakacje na różne sposoby i w różnych miejscach :)

 

cornelka2 – Bardzo mi przykro :(

Margonitka – Nam też się bardziej podobało jak nie było ogrodzenia, ale wtedy też nie było drogi. Coś za coś:(

 

wtorek, 18 lipca 2017
Wspomnienia z Grecji :)

Obiecane zdjęcia z Grecji. Nie cykałam w tym roku za wiele, ale i tak musiałam podzielić na dwie części, bo blox by marudził na ponad 8MB. W tej części będzie bardziej tradycyjnie, a w drugiej będą pewne ciekawostki :D

Nasz nowy zestaw wakacyjny, czyli sprawdzona i ukochana Knausia i nowa „lajmuzyna” Rodzicków :P Pod gumisiem w czasie dopompowywania oponek w aucie, jednak te kilka stówek dodatkowych kg na haku tego wymaga :P

WP_20170526_12_34_04_Pro

A tu już na miejscu, pod naszymi oliwkami :) Tymi samymi od kilku lat. Rodzice policzyli, że w Lygia pierwszy raz byliśmy 17 lat temu, w tym czasie rodzinka była tu już 15 razy, a ja tylko 14 :( Nie zapomnę im, że w zeszłym roku pojechali beze mnie ;(

WP_20170618_14_28_36_Pro

Moje krzesło pokazuje jak blisko mamy do morza. Na splunięcie, nie?

WP_20170618_14_31_21_Pro

Nasza plaża cudna, bo pusta :) Choć pod koniec zaczynało się robić tłumnie. Jak jest ponad 10 osób to już znaczy, że czas jechać do domu! I tak też było na początku lipca, jak się zwijaliśmy.

WP_20170702_21_06_40_Pro

DSC02816

DSC02820

DSC02818

DSC02711

DSC02719

DSC02720

Jak widać i kampery trafiają na naszą plażę, choć w tym czasie co my jest ich niewiele :)

DSC02700

Nasza plaża jest z małym żwirkiem, a kolejna za portem jest piaszczysta. Bleee, nie lubimy piachu:P

DSC02663

DSC02665

DSC02673

A to właśnie port, który leży na naszej trasie spacerowej:)

DSC02679

Nasza miejscowość chyba bierze nazwę od tej rośliny, bo to też Lygia :)

DSC02775

To jak już jesteśmy przy roślinności to tak wyglądają lekko przekwitłe karczochy.

DSC02639

Świeży jaśmin też można powąchać :D

DSC02651

A to nie wiem co, ale też ładne :)

DSC02653

Jaszczurek wokół sporo :)

DSC02646

Jak wyjeżdzaliśmy z Katowic to mieliśmy lekkiego stracha, bo dostaliśmy telefon, że część drogi zniknęła. I nie byliśmy pewni czy wjedziemy na nasz plac. Podejrzewaliśmy, że jak co roku może co nieco zabrało, ale myliliśmy się. Długie i intensywne majowe ulewy miały tu większy udział. To woda idąca z góry zabrała spore kawałki drogi. Na szczęście po zmierzeniu szerokości pozostałej drogi i porównaniu do szerokości przyczepy okazało się, że nie jest tak źle i na centymetry udało się przejechać :)

DSC02787

Ciekawie to wygląda, co? A samochód ktoś zostawił, stoi od roku w tym miejscu i wrasta :(

DSC02789

To jedna dziura, a tu druga, już lekko zasypana przez kogoś.

DSC02792

A tu jeszcze jedna dziura na naszej trasie do portu.

DSC02705

Jeszcze widok z plaży. Ciekawe czy do przyszłego roku naprawią? Mieszkańcy by się ucieszyli, bo ta droga jest dla nich bardzo ważna - łączy dwie tawerny:P

DSC02806

DSC02808

DSC02810

DSC02813

Woda ma siłę, nie?

 Co sobotę jeżdziliśmy do cywilizacji po zakupy. Ruch na drogach niewielki :P

DSC02587

Ruiny Nikopolis można zwiedzać z samochodu. Nie ma jak przejechać przez mury :P Dziura na asfalt pewnie tylko w Grecji jest zgodna z prawem:P

DSC02601

DSC02604

DSC02606

Jednak najpiękniej jest jak się jedzie wzdłuż morza :)

DSC02607

Oleandry jak zwykle wszędzie!

DSC02608

A jak jest upał to nie widać gdzie się kończy morze a gdzie zaczyna niebo!

DSC02609

Góry też są, bo tak tu wygląda wybrzeże, góry i morze - razem :)

DSC02531

Cel zakupów to Preveza – miasto wojewódzkie.

Na nabrzeżu same jachty zagraniczne, a na nich głównie stariki, bo kto ma czas na urlop przed sezonem? Poza nami, oczywiście :P

DSC02510

DSC02454

I chyba tylko grecki wynalazek – droga przy drodze. Ta po prawej też jest używana, pomimo że akurat tu parkują ciężarówki. Jak widać nieco wyższa i odgrodzona krawężnikiem :P

DSC02600

Upał daje, więc szybko do domu z samochodem pełnym lodówek i toreb termicznych:P

Raz wybraliśmy się do Pargi, gdzie od wielu lat co roku jest pełno turystów. Nasz cel to pamiątki :P

DSC02541

Wszystko strasznie naćkane :(

Samochodów tak dużo, że parking pod kościołem nigdy nie jest pusty.

DSC02546

DSC02550

DSC02551

DSC02552

DSC02554

Nie cykałam zdjęć wsród tłumów, bo nie dało się. Tylu ludzi jak w tym roku to tam jeszcze w życiu nie widziałam. Masakra!

DSC02555

DSC02557

DSC02559

I tylko jedna mała paskudna plaża :(

DSC02566

Widzicie te chałupy na chałupach? Poza sezonem prawie nikt nie mieszka w Pardzie, a w sezonie wszystko pełne! Wiemy, bo gadaliśmy ze sklepikarzami, którzy przyjeżdzają na sezon aż z Aten.

DSC02571

DSC02580

Nie wyobrażam sobie spędzania urlopu w takim miejscu. Dla mnie 2h to już za dużo.

To na koniec jeszcze zdjęcie z greckiej autostrady. Prawie pustej:P

DSC02825

Z macedońskiej też.

DSC02831

I motylek z Serbii :)

DSC02833

Pytałyście w komentarzach, czy wypoczęłam. Ponad 30 dni na jednym miejscu, zero obowiązków, prawie zero turystów czy Greków w okolicy, zakupy raz w tygodniu, a tak to kąpiele w morzu, spacery po okolicy, książki i ogólnie byczenie się. Także tak, wypoczęłam :D

 

Mam nadzieję, że byków nie ma, bo jestem dziś ździebko zmęczona. Tapeta z włókna szklanego przyklejana do sufitu daje trochę w kość, ale przynajmniej remont we własnym M posuwa się do przodu :D

| < Październik 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
            1
2 3 4 5 6 7 8
9 10 11 12 13 14 15
16 17 18 19 20 21 22
23 24 25 26 27 28 29
30 31          
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła