Moje krzyżyki i inne wybryki
czwartek, 11 marca 2010
Rekord!

Mój własny:) Pisałam Wam w grudniu, że pobiłam własny rekord w długości pracy, wtedy było to 13,5 h i przeczuwałam, że nie będzie to ostatni. I miałam rację. Wczoraj przesiedziałam w pracy 18,5 h! Zaczęłam o 8:30 , skończyłam o 3 nad ranem. Laser dobrze się zachowywał i nie psuł się, co ostatnio rzadko się zdarzało jak na nim pracowałam, więc postanowiłam wykorzystać okazję i skończyć zaplanowaną serię pomiarów. Nie musiałam ciągle przy nim siedzieć, więc jak wszyscy z grupy wybyli do domu a ja już miałam próbki gotowe, wzięłam się za moje nowe biscornu. Prawie skończyłam górną część, więc jutro Wam ją zaprezentuję:) Trochę słabo mi szło to haftowanie, bo po pierwsze nie umiem haftować siedząc przy biurku, a po drugie co 15 minut musiałam przerywać i iść do drugiego pokoju włączyć kolejny pomiar na laserze. No i żeby się trochę rozerwać poogladałam sobie filmy na laptopie. Najpierw po raz pierwszy „To nie tak jak myślisz kotku”, niestety bardzo słaby. A później po raz któryś „Lejdis”. Ubóstwiam ten film, choć przekleństwa bardzo mi przeszkadzają, bo nie używam takich słów. Najgorsze co można ode mnie usłyszeć to kuźwa:P Pewnie myślicie, że bardzo cierpiałam, ale ja lubię siedzieć na wydziale jak już nikogo nie ma. Mogę sobie spokojnie popracować i wszystko jest wolne, nie muszę czekać aż ktoś inny z grupy skończy czegoś używać. Zresztą już na politechnice spędzałam samotnie soboty i niedziele. W budynku był tylko portier. Wczoraj z mojego piętra ostatnia osoba wychodziła o północy, ale nie była to ostatnia osoba na wydziale, bo jak ruszałam rowerem do domu, widziałam zapalone światła na innych piętrach. Tutaj dostęp do budynku wszyscy doktoranci mają na legitymacjach, więc wystarczy machnąć nią przed czytnikiem i już można pracować kiedy tylko się chce:) To mi się tu bardzo podoba. Jestem dopiero na drugim roku a już spędzam po kilkanaście godzin na wydziale, więc już mnie ciekawi co będzie dalej? Zwłaszcza jak już nie będę uczyć się ani uczyć studentów.

Ogólnie w tym tygodniu jestem bardzo szczęśliwa, bo nie tylko lubię pracować na laserze, ale też dziś dostałam wyniki z egzaminu, który pisałam pod koniec lutego. I okazało się, że napisałam go o wiele lepiej niż myślałam! U mnie tak zawsze, rodzice najbardziej się martwią jak przychodzę z egzaminu zadowolona:P

Ale wracając do rekordu. Pobiłam jeszcze jeden, tym razem xxx. Chciałam Wam dziś pokazać moje najmniejsze prace. Stanowią taki mały komplecik, bo mają ten sam motyw. Najpierw powstała przywieszka. Kiedyś na picasie znalazłam zdjęcie gotowej przywieszki i aż tak mi się spodobała, że musiałam mieć taką samą. Nie miałam wzoru, więc haftowałam ze zdjęcia, siedząc przed laptopem. Wybrałam kanwę 18 owsiankową i dwie nitki cieniowanej muliny DMC. Jeden wieczór zajęło mi wyhaftowanie i zszycie całości. Jako że nie miałam wystaczająco drobnej wstążki, zapłotłam warkoczyk z muliny i dodałam do zawieszki. Z każdej strony jest inny wzór, tylko u góry i na dole jest ten sam kwiatek. Wymiary całości to 40 x 13 x 13 mm.

DSC01734

DSC01735

DSC01736

DSC01737

DSC01748

Druga część kompleciku to kolczyki! Wzór kwiatka tak bardzo mi się spodobał, że postanowiłam go wykorzystać jeszcze raz. Tym razem jednak sięgnęłam po kanwę 14, chyba kremową i haftowałam 3 nitkami muliny. Kolczyków niczym nie wypychałam, po prostu zszyłam razem. Efekt tak mi się spodobał, że na pewno nie będzie to moja ostatnia wyhaftowana para:] Wymiary kolczyków to 16 x 16 mm.

DSC01732

DSC01733

I jeszcze komplecik razem:D

DSC01731

 

anetakam0 – Ostatnio szukałam kilku biscornu, więc nie wiem, o którym myślisz:P Ale już jutro postaram się pokazać. A kanwa ma kolor seledynowy:) Ogólnie bardzo lubię haftować na kolorowych kanwach, szkoda tylko, że nie nadają się do wszystkiego. Niektóre wzory wymagają białej kanwy. A ja zupełnie nie lubię koloru białego. Nawet w szafie jedyne białe rzeczy to dwie czy trzy koszule na egzaminy, w których i tak za często nie chodziłam,bo na zerówki zawsze szłam na czarno, a na innych terminach już zwykle nie musiałam się pojawiać:) A tu niektórzy na egzaminy przychodzą w pizamach, więc nie chcę się wyróżniać z tłumu i koszule się kurzą od nieużywania.

aeljot – Dzięki:] Po tak długim dobieraniu dodatków (czasem za długo myślę:P), cieszę się, że ktoś inny niż ja sama, uważa połączenie za idealne:D

paga-tek – Jak zazdrościsz mi kolekcji, to proponuję stworzyć własną:) To ja już nie wiem, jak to jest z tymi kuponami. Może zależy od adresu, tzn. od stanu w którym się mieszka i kupuje?

magda.madziula – Oj,uzależniłam się od tutejszych sklepów robótkowych. Jak wróce do Polski zacznie się odwyk:P A kolekcję poduszeczek nazwałam badziewkami od wstążek, które zupełnie nie są w moim stylu. Dla mnie są badziewne, czyli tandetne. Ale jak pisałam, nie mogłam bez nich wyjść ze sklepu:P

damar5 – Dzięki:) A ciasta nie jem, żeby się najeść czymś słodkim, ale wspomóc mózg:P Wszystko dla dobra nauki! Masz rację, jest bardzo smaczne, choć na zdjęciu wygląda słabo:(

anngelika – To do roboty z biscornu i poduszeczkami:) Tylko ostrzegam – to bardzo uzależnia!

wtorek, 09 marca 2010
Badziewka:)

Kolejna gala rozdania Oskarów za nami i muszę przyznać, że dawno się tak nie uśmiałam:D  Niebieskie ludziki nie wygrały! Ale najbardziej podobał mi sie Ben Stiller ucharakteryzowany na postać z „Avatara”. Ale przede wszystkim cieszyłam się jak dziecko, kiedy moja ulubiona aktorka dostała swoją pierwszą statuetkę – Sandra Bullock! Będzie mi tego na pewno brakowało po powrocie do Polski – tego normalnego oglądania w telewizji wszelkich gal rozdania nagród filmowych a nie poszukiwania na necie jakiejkolwiek wizji. Nie będę się już więcej przed Wami ukrywać – uwielbiam kino! Ogladanie filmów to jeden z moich ulubionych sposobów spędzania wolnego czasu. A najbardziej tu tęsknię za maratonami filmowymi z moim bratem. Przynajmniej raz na miesiąc spędzaliśmy z innymi maniakami całą noc w kinie. Co prawda Maciek miał zwykle jedną przerwę na sen na każdym filmie:P, ale zawsze chętnie ze mna chodził. I jeszcze te powroty do domu tramwajem o godzinie duchów, nad ranem jak całe Katowice jeszcze spały:)

Wczoraj w czasie reklam (w Stanach wszystko przerywają reklamami, nawet Małysz skakał z opóźnieniem, bo musiały być reklamy) trochę podziubałam moje najnowsze biscornu. Nie będę go jeszcze pokazywać, bo trochę łyso się prezentuje:( Brakuje głównego elementu haftowanego białym kolorem. Już Wam kiedyś pisałam, że jak się tylko da, to haftuję kolorami i najczęściej biel zostawiam na deser:P Jak narazie dostałam tylko jedną poprawną odpowiedź na pytanie co haftuję. Chica111 przysłała mi ją mailowo. I znowu okazało się, że podobaja nam się z Izą te same wzory:) Ale wracając do Oskarów, oglądając wszystkie wczorajsze kreacje, błyszczącą biżuterię, no i oczywiście statuetki skojarzył mi się pewny komplecik, który wyhaftowałam w zeszłym roku. Są to jak na razie jedyne prace wyhaftowane na kanwie ze srebrną nitką, ale na pewno nie ostatnie, bo efekt bardzo mi się podoba:) Wybór padł na kanwę DMC, 14 – jedyną kanwę opalizującą sprzedawaną w okolicznych sklepach. Wzory pochodzą z mojego ulubionego biscornowego blogu – Le blog de Louison. Każdy jest inny, ale wszystkie mają wymiar 30x30 krzyżyków. Bardzo przyjemnie się te wzorki haftowało, bo nie tylko były proste i niedużo się myliłam, ale ogólnie lubię haftować 3 nitkami muliny na kanwie 14. A pomysł na samo wykonanie wziął się z do dziś niezrozumianej fascynacji badziewnymi wstążkami:P Jak tylko zobaczyłam je w Hobby Lobby, musiałam je mieć. Było ich pięć, więc chciałam stworzyć jakiś komplet. Jako, że miałam już wydrukowane wzory na małe biscornu i była ich odpowiednia ilość, więc padło właśnie na nie. Szybko zdecydowałam się na muliny ceniowane DMC, bo niedużo prac nimi wykonałam, ale nie bardzo miałam pomysł na wykończenie. Nie byłam pewna co do biscornu, więc ostatecznie po wyhaftowaniu wszystkich 10 części zdecydowałam się na poduszeczki. Wstążki badziewne z połyskiem, kanwa ze srebrną nitką – tego wszystkiego było jakoś za mało dla mnie, dlatego dołożyłam jeszcze połyskliwe koraliki:) Na koniec trochę pomęczyłam się z doborem guzików, bo chciałam, żeby każdy był w innym kolorze (tak jak 10 różnych kolorów mulin), ale jednak, żeby był to jeden wzór. Serca chyba całkiem nieźle pasują do całości. Z efektu końcowego jestem niezmiernie zadowolona. Aż tak, że są to najczęściej wyciągane z worka i oglądane przeze mnie prace:D Prawie w samozachwyt nad nimi wpadam:P Wykonałam je chyba w październiku lub listopadzie, a w grudniu wisiały na mojej komodzie i służyły jako ozdoby świąteczne. Już mamie obiecałam, że w przyszłym roku zawisną na choince:) Jako, że autorka schematów jest bardzo płodną projektantką, postanowiłam powiększyć mój mały komplecik o kolejne poduszeczki. I stąd zakupione i pokazane jakiś czas temu cieniowane muliny mało znanych firm. Ciągle zbieram się do rozpoczęcia kolejnych sztuk, ale jak zawsze jakiś inny i bardzo ciekawy hafcik mnie odciąga. Ale nic straconego, wszystkie materiały już mam i kiedyś na pewno coś stworzę:) A oto moje małe badziewka!

DSC01719

DSC01718

DSC01720

DSC01721

DSC01722

DSC01723

DSC01724

DSC01725

DSC01726

DSC01727

I jeszcze wszystkie razem:)

DSC01713

DSC01714

Poszalałam dziś ze zdjęciami, ale na współnych zdjęciach trochę słabo wyszły.

 

Mój mózg czeka w najblizszym czasie niezły wysiłek, więc postanowiłam zacząć go wspomagać i upiekłam ciasto orzechowe:) Wiadomo, że orzechy włoskie są dobre na szare komórki, nawet z wygladu przypominają mózg:D A ja ostatnio dostałam trzy wielkie paczki obranych i lekko zmielonych orzechów, więc mogę się wspomagać jeszcze długo:)

DSC01712

DSC01716

Przepis na orzechowca jest taki jak lubię, tzn. szybki, łatwy i smaczny:P

Składniki:

- szklanka orzechów (jakie, kto lubi albo ma w nadmiarze:)

- 3 jajka

- pół kostki margaryny (czyli jakieś 125 g)

- 1 szklanka cukru

- 2 i 1/3 szklanki mąki

- 1 łyżka oliwy z oliwek

- 1/2 szklanki mleka

- mały proszek do pieczenia

A przygotowanie jest bajecznie proste:) Jajka zmiksować z margaryną (miękką lub roztopioną – zależnie od wolnego czasu:D , dodać cukier, proszek do pieczenia, mąkę i zmiksować. Dodać orzechy, oliwę oraz mleko i wymieszać łyżką. Konsystencja jest taka lekko gumowata:P Wylać na blachę wysmarowaną margaryną i posypaną mąką. Piec 45 min w 175 st. C. Można wcinać prosto po wyciągnięciu z piekarnika:), ale przedtem trzeba dokładnie wylizać paluchem miskę:P Bo przecież nic nie może się zmarnować. Wiem, wiem, babcia mi zawsze mówiła, żeby nie jeść surowego ciasta ani zaraz po upieczeniu, bo brzuch będzie bolał, ale jakoś mój brzuch ma się dobrze:D Mam nadzieję, że komuś przyda się przepis!

Taka długa ta notka mi wyszła:P Takie są skutki długiego siedzenia w labie, jak już wszyscy normalni ludzie są w domu. Bo przecież wiadomo, że chemicy są lekko walnięci:P Ale nie myślcie, że tak zawsze będzie:D

 

Mała uwaga do wszystkich, którzy mnie proszą o wzory. Jeśli nie podajecie maila, to zawsze staram się wysłać na gazetową. Niestety nie czytam w Waszych myślach, więc nie znam innych adresów:P

 

aeljot – Tak, już teraz zaczynam myśleć o paczkach. Ale boję się czy na pewno dojdą:( I czy tata mnie do domu wpuści z taką ilością xxx w walizkach?:(

obsesjakasiulka, paga-tek – Kupony dostaję w sklepach, mailowo albo zwykłą pocztą. W JoAnn kupony dają w kasach, jeśli jeszcze mają, ale czasem trzeba się spytać, bo są leniwi albo może im się nie podobam i nie zawsze sami z siebie mi dają. I nie zależy to od sumy jaką wydałam, powinni dawać wszystkim i cześć. W Michaelsie kupony można też dostać w kasie, ale to zależy od danego tygodnia, bo kasa sama drukuje gotowe kupony zaraz po paragonie. Czasem jest to 40% czy 50% na jeden przedmiot, czasem 20% na całe zakupy a czasem nic nie ma – kasa strajkuje:P Żeby dostawać kupony mailem, na stronach www obu sklepów trzeba się zapisać na newsletter . Z Michaelsa zwykle przysyłają między 1-3 kupony, ale zwykle tylko jeden jest 40%, a reszta to na jakieś konkretne produkty np. ramki, kwiatki. Z JoAnn można się na te same kupony załapać dwa razy. Przy zapisywaniu pytają się czy chcesz dostawać kupony mailowo czy pocztą, ja zaznaczyłam obie opcje i dostaję podwójną ilość kuponów. Można je wykorzystać przy tych samych zakupach, bo te z poczty mają inne numerki niż te z maila:) A przy kasie można wykorzystać tyle kuponów ile się chce, byle tylko miały różne numerki. Jeśli chodzi o Hobby Lobby, to sprawa jest jeszcze prostrza, bo nie trzeba się nigdzie zapisywać. Wystarczy wejść na stronę i można sobie wydrukowac kupon. Co tydzień jest inny. W zeszłym tygodniu był na 40%, więc kupiłam nożyczki. W tym tygodniu jest 40% na produkty do ciast, a czasem jest tylko 25% zniżki.

niedziela, 07 marca 2010
Na ostro!

Długo mnie tu nie było:( W zeszły weekend trochę poszalałam,  a później wzięłam się ostro do pracy i już nie miałam kiedy pisać. Ale od początku. W zeszłą sobotę wybrałam się na zwykłe zakupy do Walmarta, a wróciłam ze ślicznym kompletem nożyczek do haftu. Pierwszy raz je zobaczyłam i nie mogłam wyjść bez nich. Za jedyne 7,5$ mam trzy pary chabrowych nożyczek:) Najsłodsze są te malutkie – mają tylko 7 cm! Na zdjęciu są też najnowsze nożyczki, bo kupione dziś. Miałam kupon i nadmiar gotówki (o tym zaraz), więc kupiłam włoskie nożyczki na które patrzyłam już od mojej pierwszej wizyty w Hobby Lobby, tzn. od prawie 2 lat. Takich ładnych i drogich nożyczek (po obniżce 40% kosztowały 8,6$) to jeszcze nie miałam i teraz nie wiem czy mogę ich używać:P

DSC01699

W niedzielę było bezzakupowo, po prostu wybrałam się na długi spacer:) Bardzo lubię się włóczyć. A wieczorem zabrałam się ostro do pracy, do obrabiania moich wyników. Jak się później okazało, tyle ich naprodukowałam, że starczyło mi do piątku. Szef zadowolony, ja niewyspana, ale tak właśnie wygląda doktorat:D W międzyczasie pomęczyłam trochę studentów w labie, a mnie jeden z moich wykładowców:P I tak minął cały tydzień. Bardzo chciałam zamieścić nową notke wczoraj, ale niestety zasnęłam na moim biurku.

W tym tygodniu udowodniłam nową teorię. Spacery są nie tylko zdrowe, ale i dochodowe! Wracając do domu w czwartek znalazłam na chodniku 40$!!!!!!! No i oczywiście musiałam trochę przepuścić na xxx:P Stąd fundusze na włoskie nożyczki.

Wczoraj, żeby odreagować cały tydzień pojechałam do moich ulubionych sklepów robótkowych – JoAnn i Michaelsa. Niestety albo ja byłam bardzo zmęczona i ślepa albo akurat nic nie było, bo kupiłam tylko magnes na igły oraz guziki w kształcie gwiazdek. A dziś w ramach relaksu oraz przepuszczania 40$ uruchomiłam po raz pierwszy w tym roku rower i pojechałam na zakupy do Hobby Lobby. Gdzie oprócz wspomnianych już nożyczek, kupiłam serduszkowe guziki oraz kilka wstążek. Jak mogłam przejść obok nich obojętnie jak były takie wesołe i kosztowały tylko 50 centów sztuka?

DSC01700

DSC01703

Oprócz xxx, jestem maniaczką kolczykową:P I często powiększam swoją “małą” kolekcję. Wczoraj kupiłam metalowe kolczyki w World Markecie, a dziś koniczynkowe w Hobby Lobby.

DSC01701

Ponieważ bez krzyżyków ciężko mi przeżyć nie mogłam ich zupełnie odstawić, więc tylko ograniczyłam xxx w tym tygodniu do minimum. Jeden serial dziennie czyli tylko 1h na krzyżyki. Zaczęłam kolejne biscornu. W niedzielę materiały prezentowały się tak.

DSC01695

Wybrałam kanwę light seafoam Charles Craft, ponieważ jest najbardziej zbliżona do oryginału. Kolorki wiosenne. Jeszcze nie zdradzę, co dokładnie wyszywam. Jestem ciekawa czy ktoś zgadnie jaki to wzór? Jeśli śledziłyście choć trochę moją ostatnią aktywność na forum gazetowym, to pytanie powinno być proste:P Całość wyjdzie dosyć spora, bo wzór ma 70x70 krzyżyków a kanwa to 14. Ale tylko w tym rozmiarze miałam ten właśnie kolor.

Trochę znaleźnego mi jeszcze zostało, ale nie wiem na jak długo, bo jutro zaczyna się tygodniowa wyprzedaż w JoAnn. Kupony dostałam zarówno w sklepie jak i drogą pocztową. Jest ich sporo, a zamierzam je przeznaczyć na muliny satynowe. Kilku kolorów jeszcze nie mam, więc zamiast płacić 99 centów, użyję kuponów i zapłacę tylko 60 centów! No chyba, że natknę się na coś ciekawego:P

DSC01704

W ciągu kilku najblizszych tygodni nowe notki na błogu będą sie pojawiać rzadziej niż zwykle. Małymi krokami zbliża się najważniejszy egzamin w czasie studiów, a także najtrudniejszy. Tzw. second year oral, czyli ustny egzamin przed komisją. Jest on o wiele gorszy od moich dwóch obron prac magisterskich, ale jak go zdam to będę mieć spokój aż do obrony. Część studentów podchodzi do niego dwa razy, mam jednak nadzieję, że mi uda się za pierwszym razem:) W związku z tym musicie jeszcze chwile poczekać na kurs haftu dwustonnego, ale obiecuję nie zapomnieć!

 

aeljot – Właściwie to nie mam rozeznania w zakupach xxx w Polsce, bo przed wyjazdem interesowała mnie tylko Ariadna, biała kanwa oraz taśmy. Ale czytając blogi, coraz bardziej przekonuję się do kupowania na zapas. Bo jak wrócę to już ani takie sklepy ani takie fundusze na zakupy:(

obsesjakasiulka – Wzór z Garfieldem właśnie wysłałam:)

anetakam0 – Czyli jednak można coś dostać w Polsce:P Mam nadzieję, że moje zapasy starczą mi na długo, ale przede wszystkim, że wszystko uda mi się przywieźć do Polski, bo mam tylko dwie walizki:(

carpediem30 – Dzięki, cieszę się, że komuś podoba się mój blog. Mam nadzieję, że kiedyś przypomni mi mój pobyt w Stanach.

fiolqak – Mnie czasem też ślinka leci jak oglądam zakupy innych blogowiczek:P Ale tak to już chyba ma być:P

damar5 -  Ani chwili się nie wahałam, jak zobaczyłam słoneczko. Ogólnie lubię słoneczka, więc mam już jedno wyhaftowane na ścianie i jeszcze jeden śliczny zestaw do wyhaftowania. Także nie wiem czy przy jakimś kolejnym zestawie znowu się nie zdecyduję na zakup:D

anngelika – Ojej, dziekuję za taki komentarz! Wzór próbowałam wysłać na pocztę gazetową, ale nie udało się. Napisz do mnie maila, to odpowiem wysyłając schemat. A ten Garfield to taki mój autoportret, bo ze mnie nie jest ranny ptaszek. Jestem typowym „nocnym Markiem”, ale walczę z tym, bo mój szef to morning person i w pracy jest już o 6:30!

magiczna-szuflada – Moja polonistka z liceum chybaby się przewróciła czytając Twój komentarz:P Wg niej moje wszystkie wypracowania były zaledwie na 3 (choć z matury dostałam 4 :). Także bardzo mi miło, że ktoś lubi czytać moje wypociny pisarskie:) Zawsze staram się coś więcej napisać, bo sama lubię co nieco poczytać na innych blogach, a nie tylko oglądać zdjęcia. Przez ostatni tydzień bardzo brakowało mi pisania na blogu, nawet sama zdziwiłam się jak bardzo.

edyta350 – Zakupy to nie wszystko, więc nie żałuj, że nie mieszkasz w Stanach. Życie tutaj jest zupełnie inne niż na filmach:( Jestem tu zupełnie sama i każdy dzień to walka. Z każdym dniem coraz bardziej tęsknię za rodzinką i codziennie powtarzam sobie, że jeszcze tylko dwa lata i będę w domu. Także zakupy to taka odskocznia od wszystkich problemów i zapychacz czasu, kiedy rodzinka już śpi a ja nie chcę za dużo myśleć o tym co mnie jeszcze tutaj czeka. Ale trzeba przyznać, że całkiem miły zapychacz czasu:) I niestety lekko uzależniający:P

pagatek – Co do zakupów to akurat się mylisz! Zawsze najlepsze robię w czwartki i piątki późnym popołudniem, tzn. między 18-20. Chyba wtedy wykładają towar a mało ludzi jest w sklepie. Jak się nastawiam na fajne zakupy i jadę do południa w pierwszy dzień wyprzedaży (sobota lub niedziela) to tylko duże kolejki do kasy, a zakupy kiepskie. No i wiekszość fajnych rzeczy kupuję w JoAnn, bo mój Michaels jest kiepsko zaopatrzony w produkty typowo xxx i bardzo rzadko coś nowego się pojawia. Cieszę się, że sernik wyszedł – na zdjęciach prezentował się lepiej niż mój:)

chica111 – Dzięki za namiary na autorkę słowników, ale przy okazji wydało się, że nie czytasz dokładnie mojego blogu:P Podawałam je w następnej notce, hihi:) Ostatnio właśnie tam zagladałam, licząc, że może jakieś nowe zestawy do haftu się pojawiły, ale chyba przyjdzie mi jeszcze trochę poczekać na choinki:( Mam tylko nadzieję, że nie dłużej niż do grudnia.

| < Styczeń 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
O autorze
Coricamo - sklep z materiałami do rękodzieła